PiS ma nie lada problem ze Smoleńskiem. Mimo obietnic wyborczych, nie odzyskał wraku samolotu a prace kolejnych ekspertów i komisji nie wnoszą do sprawy nic nowego, ponad to, co już wiemy. Wczoraj obłudę PiS w tej sprawie obnażył Paweł Bejda, poseł PSL, będący gościem Doroty Gawryluk w Polsacie. W czasie dyskusji o Smoleńsku ujawnił, że obecny w studiu Piotr Walentynowicz, dostał pracę w spółce podległej Antoniemu Macierewiczowi:

– Dostał pan pracę od PiS-u. Jest pan takim „pisiewiczem”. Pan nie powinien tutaj być w tym studio i nie powinien zabierać głosu, bo pan jest stronniczy.

I rzeczywiście, jak sprawdziliśmy, Piotr Walentynowicz został zatrudniony w będącej pod nadzorem Macierewicza grupie PGZ a konkretnie w spółce PIT Radwar. Mimo, że jak nam powiedziano, jest „szeregowym pracownikiem”, zarabia tam około 10 tysięcy złotych miesięcznie. Wystąpił również do MON o odszkodowanie z tytułu katastrofy smoleńskiej. Ta sprawa jest w toku.

Reklamy

Nasz komentarz: Jak widać katastrofa smoleńska stała się okazją dla różnego rodzaju ludzi dla uzyskiwania nie tylko korzyści politycznych, ale również korzyści finansowych i to niemałych. W czasie gdy większość Polaków pracuje za niecałe 2 tysiące złotych miesięcznie, próbujący zaistnieć politycznie Walentynowicz zarabia aż pięć razy więcej. Pobiera też dietę radnego Gdańska. Wstyd, po prostu wstyd!

Redakcja PiSowskiego serwisu wPolityce.pl nazwała słowa posła Bejdy bezczelnością. My bezczelnością określilibyśmy żerowanie na katastrofie i ciągłe dzielenie społeczeństwa na tym tle.

Poprzedni artykułSąd Najwyższy wydał wyrok: Andrzej Duda nie miał prawa ułaskawić Kamińskiego
Następny artykułCBA wkroczyło do instytucji realizujących projekt wiceministra sprawiedliwości, Patryka Jakiego!