Rząd chce podporządkować sobie regionalne izby obrachunkowe. Jeśli Sejm przyjmie nowelizację ustawy, nowe izby będą mogły dowolnie kwestionować decyzję samorządowców. To już kolejny cios w polską samorządność, która staje się bastionem walki z wszechwładzą PiS.

Reklamy

Atak na samorząd trwa od początku objęcia władzy przez PiS. Najpierw próbowano zmieniać granice województw i tworzyć nowe regiony. Wprowadziłoby to nieopisany chaos, związany głównie z wydatkowaniem funduszy unijnych. Przeciwko tym pomysłom zaprotestowali włodarze województw, które miały zostać okrojone na rzecz nowych regionów. Największe oburzenie było w województwie łódzkim, które miało stracić cztery południowe powiaty. Akcja na rzecz integralności łódzkiego, prowadzona z determinacją przez szefa łódzkiego Sejmiku Marka Mazura (PSL) była tak skuteczna i głośna medialnie, że rząd wycofał się z tych pomysłów. Do czasu. Dzisiaj znów podnoszą się głosy o stworzeniu nowego regionu z Częstochową jako stolicą.

Wkrótce spadły kolejne ciosy na samorząd. Odebranie województwom ośrodków doradztwa rolniczego, faktyczne podporządkowanie wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, próba powiększenia Warszawy, powtarzające się głosy o odebraniu marszałkom na rzecz wojewodów funduszy unijnych. Teraz rządzący chcą wpływać na decyzję samorządowców poprzez podporządkowanie sobie regionalnych izb obrachunkowych.

Komisja Finansów Publicznych oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu przyjęły zmiany w ustawie o izbach, które odtąd będą miały uprawnienia do kwestionowania decyzji samorządów. Dotychczas mogły jedynie kontrolować samorządy pod kontem legalności – nowe przepisy mają dać izbom uprawnienia oceniania wydatków także pod kątem „gospodarności i rzetelności”. Co to oznacza? Ni mniej, ni więcej a subiektywną ocenę danej izby, czy wydatki były „rzetelne”. Jeśli nowa izba obsadzona przez PiS uzna, że nie, to może zakwestionować decyzję marszałków, prezydentów, czy burmistrzów. To kompletny paraliż funkcjonowania samorządów i bat na włodarzy regionów, miast i gmin, którzy nie są z partii rządzącej. Przeciwko nowym przepisom protestują korporacje samorządowe, zapowiadając skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. TK jednak nie po to został przejęty przez partię Jarosława Kaczyńskiego, by kwestionował pomysły rządu Beaty Szydło.

Poprzedni artykułUpolitycznienie prokuratury powodem żółwiego tempa śledztwa w sprawie wypadku Dudy?
Następny artykułKolejny damski bokser w PiS? Tym razem w Piotrkowie Trybunalskim