MON ma pomysł na znak Wojsk Obrony Terytorialnej. Już zaczęła się awantura. Powstańcy czują się oszukani i wytykają błąd.

Gdy 28 czerwca minister obrony Antoni Macierewicz ogłaszał, że dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej przejmie tradycje Komendy Głównej Armii Krajowej, powstańcy warszawscy nie mieli o niczym pojęcia! – pisze dziennik „Fakt”.

Reklamy

Dwa dni później do Związku Powstańców Warszawskich dotarło pismo z prośbą o wyrażenie opinii na temat projektu ustawy o zmianie ustawy o znakach Sił Zbrojnych RP. Na dokumencie było żądanie pilnych konsultacji.

Jeśli MON nie dostanie odpowiedzi na to pismo do 7 lipca, uzna, że powstańcy pomysł akceptują.

Sprawa dotyczy między innymi kotwicy – znaku Polski Walczącej. W projekcie ustawy jest zapis o używaniu tego znaku przez oddziały Wojsk Obrony Terytorialnej.

Powstańcy są oburzeni. Czują się wykorzystani przez szefa Wojsk Obrony Terytorialnej gen. Wiesława Kukułę, który dostał od powstańców zgodę na noszenie kotwicy jak jeszcze był dowódcą Jednostki Wojskowej Komandosów. Zwracają uwagę na niestosowność całej sytuacji:

– Nie dość, że wymuszają na nas pośpiech, to jeszcze do konsultacji przesyła się nam znak, na którym jest błąd – mówi Zbigniew Galperyn, wiceprezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich.

MON w projekcie błędnie zapisało występującą w symbolu „kotwicy” literę „P” – jej „górny brzuszek” nie może przecinać pionowej linii w kotwicy. Powstańcy tłumaczą, że to niezgodne z rozkazem z 1943 r. Nie wiele osób jednak wie o tym zapisie i często symbol kotwicy jest rysowany z błędem.

Jak odpowiedzą powstańcy? Dowiemy się wkrótce.

Źródło: fakt.

Poprzedni artykułPortal TVP powolał się na satyryczne źródło – internauci bezlitośni
Następny artykułPiS zwariował – chce by przedsiębiorcy donosili na siebie samych i wmawia, że tego chce Unia