Rząd przygotował projekt ustawy o rynku mocy. Zakłada wprowadzenie nowego składnika rachunków za energię elektryczną. Opłata za dostęp do mocy będzie kosztować odbiorców 10 mln dziennie, czyli niemal 4 mld zł rocznie.

Rządowy projekt ustawy o rynku mocy w poniedziałek, 10 lipca, trafił do pierwszego czytania na posiedzeniu plenarnym Sejmu. Jeszcze nie wiadomo czy posłowie zdążą się nim zająć w przyszłym tygodniu. Niemal pewne jest jednak, że ustawa zostanie uchwalona po wakacjach. Rząd ściga się bowiem z Komisję Europejską, która żąda zmniejszenia emisji CO2.

Reklamy

Aby pokryć koszty utrzymania i modernizacji starzejących się bloków węglowych i ułatwić spłatę kredytów zaciąganych na budowę nowych elektrowni, rząd chce wprowadzić kolejny mechanizm wsparcia. Dzisiejsze ceny na rynku hurtowym energii elektrycznej są bowiem tak niskie, że nie pozwalają zarobić na spłatę kredytów zaciąganych na jakąkolwiek nową elektrownię. I to bez względu na to czy będzie napędzana węglem, gazem, wodą, wiatrem, biomasą, atomem czy słońcem.

W ubiegłorocznej analizie Polski Komitet Energii Elektrycznej wyliczył, że dzisiaj odbiorcy płacą za produkowany dla nich prąd ok. 20 mld zł rocznie. Jednak za dziesięć lat będą musieli wydawać na jego zakup już 40 mld zł, żeby pokryć koszty inwestycji w nowe moce i utrzymać w rezerwie stare. Kto poniesie tego koszty? My wszyscy. Ma bowiem wejść tzw. opłata mocowa, która wyniesie ok. 7 zł brutto miesięcznie, czyli ponad 80 zł rocznie od gospodarstwa.

A miało nie być żadnych podwyżek…

Źródło: onet

Poprzedni artykułPrezydent pozbawiony kontaktu z rzeczywistością? Nie wie o zamachu na demokrację?
Następny artykułInternet znów kpi z TVP – Kiepscy w średniowieczu to najłagodniejsze określenie powstającej produkcji