Słowa Sebastiana Kalety, który na twitterze napisał o „zaoraniu sądownictwa”, (a potem usunął tweet), odbiły się szerokim echem w środowisku prawników. Najpierw skrytykowali je studenci i absolwenci wydziału prawa UW, a teraz odniósł się do nich ich profesor, który zwrócił uwagę na niską znajomość i niezrozumienie konstytucji przez rzecznika i cały resort.

„Takie argumenty, jak ten sformułowany przez p. Kaletę świadczą podobno o złej jakości naszej Konstytucji. Otóż, z czytaniem Konstytucji jest tak jak z czytaniem Szekspira – to nie ty testujesz jej jakość, kiedy ją czytasz. To ona testuje twoją jakość. Dlatego uprasza się o nieekstrapolowanie niskiej jakości czyjejś techniki interpretacji na jakość Konstytucji RP – napisał profesor na swoim profilu na portalu społecznościowym Facebook.

Reklamy

W swoim obszernym wpisie profesor prawa stwierdził, że żaden przepis Konstytucji RP „nie jest samoistną wyspą”, a PiS stosuje „izolowana wykładnię prawa” i wskazał konkretne paragrafy i ich punkty.

„Stosowana powszechnie przez prawników PiS izolowana wykładnia przepisów Konstytucji ma pewną tradycję – napisał prof. Matczak. – Zaczęła się od izolowanego wykładania art. 197 Konstytucji, który pozwala Parlamentowi uregulować tryb pracy Trybunału Konstytucyjnego. Według tej interpretacji, ten artykuł jest samoistną wyspą w Konstytucji. Oznacza to, że Parlament może uregulować funkcjonowanie TK dowolnie – np. wskazać, że TK ma być zamknięty przez 10 lat, albo że sędziami ma być stado baranów (przykład prof. Chmaja). Do takich absurdów prowadzi izolowana wykładnia jednego przepisu Konstytucji. Poprawna wykładnia nakazuje czytać art. 197 ŁĄCZNIE z art. 10 (podział władz), art. 190 (funkcje TK) i preambułą (wymóg sprawności instytucji publicznych). I konstytucyjna regulacja działania TK musi spełniać wszystkie te wymogi jednocześnie.” – wyjaśnił profesor i dodał, że izolowana interpretacja powraca w sprawie SN. By wyjaśnić do czego prowadzi izolowana interpretacja podał najprostszy z możliwych przykład.

„Może Panom Kalecie, Warchołowi i Ziobrze da się wyjaśnić wadliwość takiej interpretacji w oparciu o kodeks karny, który jest im z pewnością bliższy niż konstytucja. Otóż izolowana interpretacja art. 148 par. 1 kodeksu karnego („Kto zabija człowieka, podlega karze….”) prowadziłaby do „zaorania” obrony koniecznej (art. 25 k.k). Skoro każdy, kto zabija człowieka, podlega karze, to ten, który zabija w obronie koniecznej także. Oczywiście jest to absurd, bo przepis o zabójstwie i o obronie koniecznej trzeba czytać razem – po to teoria interpretacji odróżnia przepisy prawne od norm prawnych. Przepis o zabójstwie i przepis o obronie koniecznej składają się na jedną normę: „kto zabija człowieka, chyba że działa w obronie koniecznej, podlega karze…” – wyjaśnił profesor.

Źródło: Facebook

Poprzedni artykułDyktatura coraz bliżej. Czy będą odbierać koncesje niepokornym mediom?
Następny artykułSukces zjednoczonej opozycji pod Sejmem i walka na frekwencję