Ze zdumieniem oglądałem wczoraj to, co działo się w Telewizji Trwam oraz na prorządowych portalach. Jedno jest jasne – partyjna konferencja prasowa, jaką Jarosław Kaczyński urządził u księdza Rydzyka, skierowana była do tej malejącej części społeczeństwa, która jeszcze wierzy w PiS. Pełne agresji słowa podszyte ideologią narodowo-socjalistyczną to w moich oczach wyraz głębokiego strachu pewnego rodzaju demonów, jakie pojawiły się w głowi prezesa partii, która sprawuje w Polsce władzę.

Trzeba sobie powiedzieć to jasno i otwarcie: PiS jest głęboko podzielony, nie stanowi monolitu. Te podziały zostały wystawione na światło dzienne już wiele razy, ale dopiero Andrzej Duda doprowadził do tego, że w blasku fleszy zobaczyliśmy kompletnie skłócone środowisko, które udaje, że robi coś razem, chociaż tak naprawdę to sukno Rzeczpospolitej ciągnie w swoją stronę. Nienawiść i strach to dwa uczucia w nim dominujące. Potwierdził zresztą to Joachim Brudziński mówiąc:

Reklamy

Jesteśmy politykami i musimy brać odpowiedzialność. To nie ma nic wspólnego ze strachem czy obawą.

Agresja, z jaką stawiane są kolejne tezy, pozwala przypuszczać, że Telewizji Trwam prezes PiS mówił tak naprawdę do partyjnego betonu i najbardziej zindoktrynowanej części wyborców. To nie jest przesłanie ani do inteligencji, ani do ludzi centrum. Bo właśnie przez tą agresję, swojego rodzaju nienawiść jaka bije zza poukładanych słów, widzimy tą prawdziwą, brzydką twarz Jarosława Kaczyńskiego. To nie jest polityk demokratyczny. Głęboka niechęć do dialogu, rozmów ujawnia nam cechę, której Polacy tak bardzo się obawiają – zapędy dyktatorskie. Słownictwo na miarę totalitaryzmu:

Mam nadzieję, że to, co się stało ostatnio to drobny incydent i pójdziemy drogą aż do ostatecznego przeprowadzenia tego projektu

Z historii znamy już ostateczne rozwiązania, prawda? Tak naprawdę, w mojej ocenie, mieliśmy do czynienia ze skrywaną histerią. Nagle, w ciągu kilkunastu minut, prezesowi PiS zawalił się konstruowany w głowie wizerunek, skomplikowany i oparty na nieprawdziwych założeniach plan poszedł do kosza. Taktyka Kaczyńskiego poniosła klęskę i chyba to najbardziej go frustruje. Porażka smakuje bardzo gorzko. A partia ma do niego ogromne pretensje. Bo atmosfera w kraju się zmieniła i to bardzo.

Jeśli chodzi o kwestie informacyjne, to jest lepiej niż było, choć zdarzały się błędy. Wydawało się, że sprawy tego typu jak sądownictwo nie są tak atrakcyjne dla społeczeństwa jak społeczne i stąd operacja medialna była zbyt słaba. Nadrobimy to

Operacja medialna zostanie nadrobiona. Czy to znaczy jeszcze większą propagandę? To już nie jest październik 2015 roku. Minęły prawie dwa lata i Polacy szeroko otworzyli oczy ze zdumienia, rozejrzeli się i powiedzieli, że mają dość tego co robi władza. Młodzi, w średnim wieku i starszy. Dzisiaj PiS zmaga się z wieloma problemami, jak choćby ceny żywności w sklepach, które idą do góry w zastraszającym tempie. Kobiety, te tysiące kobiet, które chodzą codziennie po zakupy, zadają sobie pytanie, czemu jest tak drogo. A przecież czeka nas ogromna fala horrendalnych podwyżek, choćby za wodę, prąd, abonament propagandowy na TVP i wiele innych. Podwyżką jest też utrzymanie wysokiego VATu, który PSL i PO miały obniżyć.

nasza konkurencja tylko czyha na to, by wykorzystać każdą naszą słabość, by odsunąć nas od władzy.

Strach, strach i jeszcze raz strach. Strach jest silnym spoiwem, ale kruchym – jeśli PiS przedobrzył, chociaż jeszcze tego nie czuje. Szał Kaczyńskiego na mównicy sejmowej czy nachalna propaganda w Telewizji Polskiej, zraziły ogromną część społeczeństwa, szczególnie tego umiarkowanego. Ciężko będzie przywrócić społeczną energię po tym co wyprawia układ rządzący. Piszę to ze smutkiem, bo w Polsce zmiany są potrzebne, tylko PiS stawia złą diagnozę i z tego powodu chce zmieniać nie to, co jest naprawdę dla nas, jako dla mieszkańców tego pięknego kraju ważne. Poparcie dla reform, przez nieudolne działania układu władzy, będzie coraz mniejsze.

Może gdybyście się zastanowili, to poddacie weryfikacji to, co czynicie. Nie wszyscy, ale wielu spośród Was

Wściekły, nieustający atak Kaczyńskiego i jego apologetów na różne środowiska takie jak nauczyciele, sędziowie, politycy opozycji,  pokazuje, jak bardzo nienawiść potrafi zaślepić. Przed nami ciekawa druga część lata i ognista polityczna jesień, bo po próbie zamachu na niezależność Sądu Najwyższego, czeka nas jeszcze uderzenie w dziennikarzy a później ciche próby cenzury w internecie. Demony w głowie prezesa PiS pokażą jeszcze niejedno swoje oblicze. Zapowiedzią tego są słowa Kaczyńskiego wygłoszone na koniec bytności u Rydzyka:

Nie możemy przykrych, niespodziewanych, zaskakujących incydentów traktować jako przeszkody.

Te słowa o Andrzeju Dudzie, którego decyzja została określona jako przykre, niespodziewane wydarzenie, są bardzo znamienne. Znamienne tym bardziej, że Kaczyński mówi – z jaką pogardą! – o konstytucyjnym organie! Ten brak szacunku zdumiewa, ta arogancja władzy szeregowego posła, jest brzydkim świadectwem rzeczywistych zamiarów – władzy totalitarnej, dyktatorskiej. Taka Polska nas czeka, jeśli ludzie dobre woli będą się bezczynnie przyglądać i na to pozwalać.

Poprzedni artykułCzy to koniec tanich przejazdów Uberem? Adamczyk grabarzem nowoczesnych usług
Następny artykułTo jest wojna! Walka Kaczyńskiego z Dudą dopiero się rozpoczyna