Serwis wPolityce.pl podpowiada rządowi, jak prześladować fundacje oraz organizacje pozarządowe, którym nie podoba się działalność PiSu, i które wspierały „nielicznych spacerowiczów” w obronie Sądu Najwyższego.

W artykule pt. „10-punktowy plan możliwej kontrakcji na 16-punktowy scenariusz 'wyłączenia rządu'” znalazły się m.in. takie rady.

Reklamy
  • Na zasadzie zabezpieczenia, a jeszcze bardziej w związku z wszczętym postępowaniem natychmiast zablokować konta fundacji (…)
  • Po wszczęciu postępowania prokuratorskiego wprowadzić do wszystkich możliwych baz danych (polskich i międzynarodowych) informacje o osobach popierających plan „wyłączenia rządu” jako podejrzewanych o możliwość podjęcia działań terrorystycznych (…)
  • (…) byłyby podstawy do podjęcia wobec podejrzanych operacyjnego rozpracowana. Wiązałoby się to na przykład z kontrolą przemieszczania się, wywiadami w miejscu zamieszkania, wezwaniami do składania wyjaśnień czy nawet z przesłuchaniami.
  • W zależności od oceny zagrożeń, odpowiednie organy mogłyby wnosić z wydanie zakazu wjazdu do Polski cudzoziemcom powiązanym z fundacją, instytucją czy organizacją zaangażowaną w operację „wyłączania rządu”.
  • Fundacja i każda inna instytucja czy organizacja firmująca plan „wyłączenia rządu” mogłaby być poddana bardzo drobiazgowej kontroli, i to za okres wielu lat. Kontrolerzy mogliby żądać dokumentów, domagać się wyjaśnień, zaś każda niedokładność, niejasność czy nieprawidłowość mogłaby być podstawą wszczęcia postępowania karnego lub karno-skarbowego. Wiązałoby się to oczywiście z koniecznością stawiania się na wezwanie oraz zatrudniania kancelarii adwokackich, czyli oznaczałoby to wymierne koszty.
  • Odpowiednie urzędy skarbowe prześwietlałyby dochody osób zaangażowanych w plan „wyłączenia rządu”. W wypadku fundacji Otwarty Dialog chodziłoby np. o prezes zarządu Lyudmylę Kozlovsky i przewodniczącego rady Bartosza Kramka.
  • W wypadku fundacji Otwarty Dialog odpowiednie służby mogłyby sprawdzić kwestię przyznania polskiego obywatelstwa Lyudmyle Kozlovsky. (…) W razie znalezienia jakichkolwiek nieprawidłowości, byłaby podstawa do wszczęcia procedury odebrania polskiego obywatelstwa.

Internauci zastanawiają się, czy autor tekstu – Stanisław Janecki – na pewno nie pomylił ustrojów?

Z kolei Newsweek ustalił, że byli dziennikarze „Wprost” pytani, jakim Janecki był przełożonym, najczęściej reagowali śmiechem. „Podkręcanie” tekstów przez Janeckiego to temat wielu anegdot krążących po redakcji, a jedna z dziennikarek powiedziała wprost: „Pod palcem Staszka tekst o problemie prostytucji wśród nieletnich potrafił się zmienić w materiał o wielkiej, międzynarodowej sieci pedofilów działających w Polsce. Nie miał żadnych skrupułów w nadmuchiwaniu tematów i zmyślaniu faktów – powiedziała w rozmowie z Newsweekiem.

 

Źródło: wPolityce, Newsweek

Poprzedni artykułKolejne kłopoty TVP. Wyprzedają reklamy trzy razy taniej niż konkurencja, a i tak nie ma chętnych
Następny artykułSzyszko zadowolony z wypuszczenia bandytów? Oprawcy operatora Polsatu na wolności