Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad projektem zmian w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Portale nie będą mogły usuwać komentarzy, a kontrola powędruje w ręce użytkowników. To może oznaczać całkowitą samowolkę.

O sprawie piszą „Gazeta Wyborcza” i portal Money.pl. Projekt Ministerstwa Cyfryzacji dotyczy walki z fake newsami i został uzgodniony z minister Anną Streżyńską. Nowelizacja sprawi między innymi, że każdy kto świadczy usługi przez internet, będzie podlegał polskiemu prawu. Nie będzie miało znaczenia to, w jakim kraju ma siedzibę.

Reklamy

Kontrowersje budzi jednak zapis, że portale nie będą mogły ograniczać dostępu do swoich usług. Nie tylko nie będzie można nikogo zablokować, ale zapis uniemożliwia jakąkolwiek kontrolę nad poziomem i jakością komentarzy. Każdy będzie mógł napisać, co chce – w tym hejterzy. Użytkownik, którego wpis zostanie usunięty będzie mógł iść do sądu 24-godzinnego i domagać się przywrócenia usuniętych treści.

Ponieważ w sieci pojawiają się treści, które należy usuwać, bo są nieprawdziwe lub naruszają czyjeś dobra osobiste dlatego projekt zakłada, że internauci będą mieli możliwość oznaczania artykułów, postów i komentarzy jako nieprawdziwych. W ten sposób odbywać się ma „głosowanie” nad tym, co jest prawdą, a co nie. Nie określono jednak, czy i kto będzie te głosy weryfikował.

Dodatkowym narzędziem na zgłaszanie fake newsów lub treści hejterskich ma być specjalny formularz umieszczany w każdym portalu. Trzeba będzie podać w nim swoje imię, nazwisko, adres i wskazać, które przepisy prawa zostały w artykule czy komentarzu złamane oraz kto został pokrzywdzony.

Biuro prasowe MC twierdzi, że to na razie brudnopis ustawy.

My tylko zauważamy, że teraz po pierwsze każdy będzie mógł oznaczyć niekorzystną dla siebie treść jako nieprawdziwą. A po drugie formularz z danymi? Kolejny?

Źródło: Gazeta Wyborcza, Money.pl

Poprzedni artykułZmarl 92-letni pułkownik WP. Rodzina chciała asysty wojskowej, ale to czy się należy sprawdza… IPN
Następny artykułOgromna podwyżka cen leków. Będą protesty