„Zalewska cynicznie, ze strachu oszukuje opinię publiczną!” mówi Sławomir Broniarz – przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego w rozmowie z „SE” o wchodzącej w życie reformie edukacji.

ZNP organizuje protest przeciwko reformie edukacji. Jak mówi przewodniczący ZNP celem protestu nie jest sprzeciw wobec reformy jako takiej, tylko chodzi „o zwrócenie uwagi rodzicom, ale też samorządom na to, że ta reforma niesie określone wyzwania, lecz także zagrożenia.”

Reklamy

Minister Anna Zalewska w sobotniej rozmowie z SE zarzuciła Sławomirowi Broniarzowi powoływanie się na nieprawdziwe dane dotyczące rzekomych zwolnień nauczycieli, bo jej zdaniem dane na ten temat będą dostępne dopiero w październiku. Prezes ZNP twierdzi, że dane, o których mówi pani minister pochodzą z arkuszy organizacyjnych, podstawowych dokumentów, które znajdują się w każdej szkole. „I te dane leżą na biurku minister Zalewskiej, która sama wprowadziła zasadę, że arkusz organizacyjny ma być opiniowany przez kuratorów oświaty. Więc opowieści, że te dane będziemy znać dopiero pod koniec września, są albo próbą zyskania na czasie, albo świadczą, że Anna Zalewska nie wie, co dzieje się w ministerstwie. Osobiście nie wierzę, by nie wiedziała, co dzieje się w resorcie. Sądzę, że minister Zalewska cynicznie, ze strachu oszukuje opinię publiczną!” – powiedział Sławomir Broniarz.

Przewodniczący ZNP zwrócił uwagę, że wprowadzanie reformy potrwa kilka lat. „Pięć lat ma trwać czas przygotowawczy. Nie można więc mówić, że coś się dokonało, nie da się wprowadzić zmian itd. W ogóle całe 12 lat pełnego cyklu edukacyjnego – od pierwszej klasy do matury, będzie wielkim sprawdzianem dla tej reformy.” Przyznał też, że nie do cofnięcia jest likwidacja gimnazjów. „Nie sądzę, by jakikolwiek przyszły rząd odważał się ją cofać i powiększać jeszcze bałagan i do chaosu Zalewskiej dołożyć jeszcze swoją cegiełkę.” – powiedział Sławomir Broniarz.

Jeśli idzie o podwyżki dla nauczycieli stwierdził, że „pewnie są już osoby, które wzięły pożyczkę na konto tych podwyżek. Jednak i tu trzeba do zapowiedzi ministerstwa podchodzić ostrożnie. W ustawie budżetowej nie znajduję na przykład kwot na podwyżki dla nauczycieli przedszkolnych, których też przecież obejmuje karta nauczyciela. Pytanie więc, kto te podwyżki sfinansuje. Są przesłanki, że kosztami tymi zostaną obciążone samorządy. Jeśli tak, to będzie oznaczało przerzucenie odpowiedzialności za oświatę na jednostki samorządu terytorialnego.”

Slawomir Broniarz zwrócił też uwagę, że podwyżki 500 zł dla nauczycieli, to czas przyszły, gdyż pieniądze mają trafić do nauczycieli w roku 2022, a więc za pięć lat. „Do tego czasu świat może zapomnieć o minister Zalewskiej, sytuacja gospodarcza może się diametralnie i niekorzystnie zmienić. Więc opowieści, że za pięć lat dostaniemy 517 zł, a za trzy lata nauczyciele dyplomowani dostaną 97 zł, zostawię bez komentarza. Niech ocenią to sami zainteresowani, czyli nauczyciele – powiedział przewodniczący Związku nauczycielstwa Polskiego w rozmowie z Super Expressem.

Źródło: Super Express

Poprzedni artykułKolejne miliony dla Rydzyka
Następny artykułPowariowali! Chcą by doradcy podatkowi donosili na klientów