Kancelaria Sejmu usunęła ze strony internetowej informacje o swoim koledze, byłym wicedyrektorze Biura Analiz Sejmowych, Jakubie Borawskim. Jak donosi RMF FM nieoficjalnie mówi się, że jest to zemsta PiS za to, że negatywnie zaopiniował ustawy o aptekach i wycince drzew.

Jednak zlikwidowanie wszystkich informacji o urzędniku nie będzie łatwe. Po pierwsze Borawski pracował w Sejmie przez 20 lat, więc parlamentarzyści go znają. Po drugie, Borawski jest mężem osoby publicznej – Tessy Capponi, włoskiej arystokratki, znanej autorki książek i felietonów kulinarnych. Po trzecie internet nie zapomina.

Reklamy

Zarówno dziennikarze, jak i parlamentarzyści z długim stażem nie są w stanie odgadnąć sympatii politycznych Borawskiego. „Rządy się zmieniały, a on współpracował z każdym tak samo: i z Oleksym, i z Płażyńskim” – mówi jedna z dziennikarek sejmowych.

Poseł Tadeusz Cymański, który dostał się do Sejmu z listy PiS, nie może uwierzyć, że w Kancelarii Sejmu zabraknie Jakuba Borawskiego. Jak podaje portal naTemat poseł nie chce przyjąć do wiadomości domysłów (a przecież oficjalnych powodów Sejm nie podał), że długoletni urzędnik „poleciał” za nieprawomyślne opinię prawną o ustawach Prawa i Sprawiedliwości. „Przecież chodzi o to, by eksperci z Biura Analiz Sejmowych mówili nam to, co myślą, a nie to, co chcemy usłyszeć” – mówi Cymański. – „Przecież ich opinie nie są wiążące, rząd i tak może zrobić, co uzna za słuszne”. Poseł obiecał zainteresować się tą sprawą.

Borawskiego zwolniono miesiąc przed objęciem go ochroną emerytalną. Poseł Borys Budka z PO w rozmowie z naTemat zapowiedział, że Platforma zażąda od Kancelarii Sejmu informacji o przyczynie zwolnienia wicedyrektora BAS.

Sam Borawski w rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf dla Gazety Wyborczej powiedział, że „Chodziło o to, by w dyrekcji nie było żadnego ciała obcego, to była demonstracja siły i przykład: macie być grzeczni”. Dodał też, że teraz w Biurze w ogóle nie pisze się opinii do najważniejszych ustaw, a te analizy, które nie podobają się PiS-owi są chowane do szuflady. Borawski krytycznie ocenił obecną legislację sejmową, podkreślając w rozmowie, że powszechna jest niezgodna z prawem procedura, kiedy posłowie, aby uniknąć nakazu konsultacji projektów ustaw, zgłaszają rządowe projekty, jako swoje własne.

Zdaniem naTemat nagła zmiana w Biurze Analiz Sejmowych i niechęć Kancelarii Sejmu do udzielania jakichkolwiek informacji może wskazywać na to, że BAS ma podzielić los Trybunału Konstytucyjnego. I tak Biuro Analiz Sejmowych ma przyklaskiwać wszystkiemu, co wymyśli PiS.

Źródło: naTemat, Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułRząd arogantów. Nie odpowiada na interpelacje i łamie prawo
Następny artykułTVP broni neonazistów. Kim jest kibic z Danii?