We wtorek 12 września po trwających 53 dni wakacjach posłowie wrócą do pracy. Na sali plenarnej mieli zastać nowy system obsługi głosowań. Ale go nie będzie. jak informuje Rzeczpospolita w czwartek w ławach poselskich gorączkowo uwijali się fachowcy i instalowali… doskonale znane parlamentarzystom urządzenia z kolorowymi przyciskami i malutkimi zielonymi ekranikami. Stare maszynki do głosowania wróciły do łask, bo nowy, wart 4,7 mln zł system, nie zadziałał.

Wakacje miały wystarczyć na montaż i testy nowego systemu głosowań. Posłowie mieli dostać do dyspozycji urządzenia wyposażone w duże, kolorowe ekrany dotykowe i posiadające, oprócz przycisków do głosowania, także inne funkcje. M.in. możliwość sterowania pilotem przez osoby niepełnosprawne, transmisję głosu przez wbudowany mikrofon oraz ładowanie urządzeń mobilnych z portu USB.

Reklamy

System jednak nie zadziałał. Jak twierdzi wykonawca, czyli firma Asseco Poland „z uwagi na wysokie wymagania technologiczne oraz najwyższe standardy bezpieczeństwa wymagane przy tego typu projektach w porozumieniu z Kancelarią Sejmu zdecydowaliśmy się wydłużyć fazę testów. Decyzja o uruchomieniu nowego systemu zostanie podjęta po zakończeniu rozszerzonego procesu testowania” – powiedziała Ewa Balicka-Sawiak z Asseco Data Systems.

Wiadomo, ze system „popełniał proste błędy w weryfikacji poprawności głosów, co całkowicie wypaczało ich wynik” – tłumaczy sejmowy informatyk uradowany, że „zostało stare okablowanie i można uruchomić poprzedni system”.

Tymczasem opozycja się niepokoi i wskazuje, że problem pojawia się w momencie, gdy mnożą się wątpliwości dotyczące głosowań. Poseł PO Krzysztof Brejza przypomina, że „Mieliśmy już do czynienia z przestępstwem na sali obrad, czyli głosowaniem na dwie pary rąk przez sympatyzującą z PiS posłankę Małgorzatę Zwiercan, a potem z ręcznie liczonymi głosami w Sali Kolumnowej. Podczas głosowań będziemy siedzieć więc jak na szpilkach.” Zauważa przy tym, że powrót do dawnego systemu nie rozwiązuje problemu, bo miał on zostać wymieniony z powodu ryzyka awarii.

Źródło: Rzeczpospolita

Poprzedni artykułBulwersujące oświadczenie Szydło. To nie ona rządzi krajem
Następny artykułMEN nas oszukał? Gigantyczne koszty niekorzystnych zmian w edukacji.