Na nowej liście leków refundowanych drastycznie podniesiono cenę leków immunosupresyjnych. W niektórych przypadkach z kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Pacjenci po przeszczepach mówią wprost, że nie stać ich na leczenie.

Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, twierdzi, że ustawa refundacyjna daje, „z jednej strony, możliwości oszczędzania na lekach bardzo drogich, poprzez wprowadzanie na rynek odpowiedników, ale jednocześnie dzięki tym oszczędnościom umożliwia finansowanie innych terapii.” Minister wskazuje, że w ostatniej edycji listy leków refundowanych jest „co najmniej kilka grup pacjentów, które mogą cieszyć się z tego, że uzyskały możliwość leczenia się lekami, które dotychczas były niedostępne.”

Reklamy

Tymczasem pacjenci po przeszczepach, którzy zbierają się przed Ministerstwem Zdrowia komentują, że wiele tańszych zamienników też podrożało. I zamiast trzech złotych od września kosztują ponad trzysta. Najbardziej drastyczny przykład podwyżki to lek dla dzieci, którego cena wzrosła z… 3,20 zł do 2400 złotych.

To kogo będzie na to stać? Nie oszukujmy się – mówią chorzy, którzy protestują przed resortem. W czasie ich protestu Konstanty Radziwiłł zamierza wręczać odznaczenia i nagrody dla osób zasłużonych dla transplantacji. To zdaniem osób po przeszczepie kuriozalna sytuacja, gdy ministerstwo udaje, że wspiera transplantacje, a równocześnie osobom po przeszczepie funduje podwyżkę ceny leków.

Źródło: RMF FM

Poprzedni artykułPiS oszukał górników? Koniec elektrowni węglowych
Następny artykułTemu posłowi PiS marzy się totalitaryzm. Chce karać za uczestnictwo w protestach