„Podczas protestów przed sądami, które odbywały się w trakcie procedowania przez Sejm ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, doszło w wielu wypadkach do uszkodzenia lub zniszczenia czy też kosztownego w usunięciu zanieczyszczenia majątków sądów” – napisał w interpelacji skierowanej do ministra sprawiedliwości poseł PiS Grzegorz Wojciechowski.

Posłowi PiS chodzi o to, że kiedy w wielu miejscowościach w Polsce ludzie gromadzili się i palili tzw. światełko dla sądów to ze świeczek skapywał wosk. Dlatego poseł spytał, czy resort sprawiedliwości ma informacje na temat tego, „w ilu sądach doszło do zanieczyszczenia lub zniszczenia mienia sądu i terenów przyległych poprzez np. zalanie stearyną (…)”.

Reklamy

Grzegorz Wojciechowski w interpelacji zaznacza, że takie zdarzenie miało miejsce np. w Sądzie Rejonowym w Tomaszowie Mazowieckim oraz w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Zdaniem posła koszty napraw mogą być znaczące. A ponieść je powinni ci, którzy nabrudzili, czyli uczestnicy protestów. Tymczasem, jak relacjonuje poseł, szefowie poszkodowanych jednostek są bierni i nie złożyli stosownych zawiadomień.

Poseł pyta więc także MS o to, którzy z prezesów dopuścili się takiego zaniechania. Domaga się, by w zastępstwie tych szefów jednostek, którzy nie zdecydowali się na złożenie zawiadomień, zrobił to sam minister sprawiedliwości. A później wyciągnął „konsekwencje służbowe”.

A my nie bardzo wiemy jak to skomentować. Może dlatego, że z jednej strony chcielibyśmy, by największym problemem naszego kraju była rozlana stearyna a z drugiej karanie za to przypomina nam czasy sprzed ponad pół wieku.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Poprzedni artykułMinisterstwo Zdrowia oszczędza na chorych. Skandaliczna wypowiedz Radziwiłła
Następny artykułArogancja władzy. Radny PiS wymusza usługi medyczne?