22 stycznia 2022

Ponad 500 afer

Od 2015 roku w Polsce nie ma prawie dnia, żeby nie wybuchła jakaś afera, związana z władzą.

Strona głównaOpinieTak władza szykanuje za protesty. Wniosek o ukaranie, bo użyła megafonu

Tak władza szykanuje za protesty. Wniosek o ukaranie, bo użyła megafonu

Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet odpowie za użycie podczas pikiety tzw. „szczekaczki” – informuje Gazeta Wyborcza. Policja uznała, że Marta Lempart naruszyła ustawę o ochronie środowiska. W Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka pukają się w czoło twierdząc, że to kuriozum.

Wydarzenie z megafonem miało miejsce 12 kwietnia, kiedy przed Samodzielnym Publicznym Szpitalem Klinicznym nr 1 przy ul. Curie-Skłodowskiej we Wrocławiu zgromadziło się kilkoro działaczy Fundacji Pro–Prawo do Życia, którzy protestowali przeciwko aborcjom eugenicznym. Ich zdaniem, są one wykonywane w lecznicach masowo.

Reklamy

Wtedy kontrpikietę zorganizowały aktywistki Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, wśród nich była Marta Lempart. Przez megafon mówiła m.in., że pokazywane przez „proliferów” krwawe zdjęcia płodów to manipulacja i kłamstwo. Kobiety z OSK nie miały zgody na manifestowanie w tym samym miejscu co działacze fundacji, więc stanęły po drugiej stronie ulicy.

Wczoraj Lempart stawiła się na wezwanie policji. „Mam zarzut – uwaga – naruszenia ustawy prawo o ochronie środowiska poprzez użycie szczekaczki” – napisała na Facebooku.

Policja w uzasadnieniu napisała, że aktywistka „zakłócała przebieg niezakazanego zgromadzenia Fundacji Pro–Prawo do Życia poprzez skandowanie haseł przy pomocy ręcznego urządzenia nagłaśniającego, czym naruszyła zakaz używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających określony w art. 156 ust. 1 ustawy prawo ochrony środowiska”. Artykuł mówi, że nie można ich używać na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe.

„Ta historia jest dla mnie kompletnie absurdalna. Jak można postawić zarzut hałasowania na jednej z głównych ulic Wrocławia, przez którą przejeżdżają tysiące samochodów” – twierdzi liderka OSK.

Z zarzutem, jaki postawiono Lempart z ustawy o ochronie środowiska, nie spotkał się jeszcze nigdy dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W rozmowie z GW stwierdził, że „pikiety nie mogą być ciche”, a po drugie: „obywatele mają prawo do wyrażania swoich opinii i poglądów.”

Marta Lempart odmówiła składania zeznań na policji, jej sprawa trafi teraz do sądu. Grozi jej grzywna do 5 tys. zł.

Aleksander Sikorski, mecenas liderki OSK zapowiedział w rozmowie z GW, że wystąpi o powołanie biegłego z zakresu akustyki, który oceni poziom hałasu przy ul. Curie-Skłodowskiej, kiedy używana jest „szczekaczka” i kiedy jeżdżą tamtędy kierowcy używający np. klaksonu. „To będzie walka o honor i liczę, że sąd zobaczy absurdalność tego zarzutu i przyzna, że ma on niską szkodliwość społeczną” – powiedział.

A my zwracamy uwagę, że z megafonów i nagłośnienia korzystają również… pielgrzymki idące na Jasną Górę. W te wakacje jedna z nich śpiewała nawet „Despacito” i to kilka razy. Czy to też zagraża środowisku???

Źródło: Gazeta Wyborcza, Facebook

Musisz o tym wiedzieć!