Polska Fundacja Narodowa zmienia statut i szykuje swoim darczyńcom kolejne niespodzianki – pisze Dziennik. Z dokumentów znajdujących się w Krajowym Rejestrze Sądowym Polskiej Fundacji Narodowej wynika, że w najbliższym czasie PFN będzie miała nowe kierunki działania, a promowanie Polski za granicą spadnie na dalszy plan.

„Celem fundacji jest działalność naukowa, naukowo-techniczna, oświatowa, kulturalna, w następującym zakresie: podtrzymywania i upowszechniania tradycji narodowej, pielęgnowania polskości oraz rozwój świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej, a w szczególności upowszechniania w kraju i za granicą wiedzy o historii Rzeczpospolitej Polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem historii najnowszej, a także upowszechniania martyrologii i bohaterskich czynów Narodu Polskiego”. Tak brzmią nowe cele działania. Jest to o tyle ciekawe, że dotychczas rząd PiS podkreślał, że fundacja została powołana do promowania Polski za granicą. Teraz nie jest to priorytet.

Reklamy

Dziennik zapytał o zmiany w statucie zarówno fundację, jak i i nadzorujące ją Ministerstwu Kultury. „Zgodnie z ustawą o fundacjach, w ramach nadzoru fundacja składa corocznie właściwemu ministrowi sprawozdanie ze swojej działalności, instytucja nadzorująca nie ustala statutu fundacji. Informujemy również, że to zarząd fundacji kieruje jej działalnością oraz reprezentuje fundację na zewnątrz” – odpowiedział resort kultury. Ministerstwo nie napisało jednak całej prawdy. Zmiany w statucie, których dokonuje rada fundacji, musi zatwierdzić minister kultury. Poza tym bez akceptacji kierującego resortem Piotra Glińskiego nie można dostać się do zarządu ani rady PFN. Minister może także odwołać każdego z menedżerów fundacji. PFN na pytania Dziennika w ogóle nie odpowiedziała.

Sponsorzy PFN, którymi jest 17 spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa, dotychczas wpłacili do niej 198 mln zł. Z tej puli, według nieoficjalnych danych, od 10 do 19 mln zł wydano na trwającą od 8 września kampanię „Sprawiedliwe sądy”, która budzi sporo kontrowersji.

Na giełdzie notowanych jest 13 sponsorów fundacji. Dziennik pisze, że „gdyby spółki grały fair, to o zgodę na dotowanie PFN powinny poprosić akcjonariuszy na walnym zgromadzeniu. To dałoby szansę mniejszościowym udziałowcom, którzy nie zgadzają się na takie wydawanie należących także do nich pieniędzy spółki, na zgłoszenie sprzeciwu i ewentualne zaskarżenie uchwał do sądu”.

Zgodę na sponsorowanie fundacji wyraziły zarządy i rady nadzorcze spółek. Teraz mają problem, bo PFN wydaje pieniądze na inne cele, niż umawiała się z darczyńcami. Dziennik jako przykład podaje Giełdę Papierów Wartościowych, której poprzednia prezes Małgorzata Zaleska przekonała radę nadzorczą do wyrażenia zgody na wspomaganie fundacji, argumentując, że będzie ona promowała także rynek kapitałowy. Jak na razie żadna z kampanii PFN nie ma z tym nic wspólnego.

Ale na tym może się nie skończyć. Członkowie zarządów i rad nadzorczych muszą się liczyć z tym, że jeśli zmieni się władza, mogą zostać postawieni przed wymiarem sprawiedliwości. Rząd PiS pokazał już, że w rozliczeniach z menedżerami kontrolowanych przez państwo spółek nie waha się używać prokuratury. Dlatego spółki, choć z jednej strony nie zamierzają się wycofywać z dalszego wsparcia fundacji (od przyszłego roku przez dziewięć kolejnych lat będą na jej konta wpłacać niemal 50 mln zł), za wszelką cenę szukają usprawiedliwienia dla wydawania pieniędzy.

Źródło: Dziennik.pl

Poprzedni artykułSzokująca dymisja u prezydenta. To zemsta Ziobry?
Następny artykułRozłam w obozie władzy. Gowin chce stworzyć partię z Kukizem