22 stycznia 2022

Ponad 500 afer

Od 2015 roku w Polsce nie ma prawie dnia, żeby nie wybuchła jakaś afera, związana z władzą.

Strona głównaOpinieTragedia na Podlasiu. Rząd dopuścił do rzezi zdrowych zwierząt?

Tragedia na Podlasiu. Rząd dopuścił do rzezi zdrowych zwierząt?

Świnie z gospodarstwa w Rudnikach zostały wybite – donosi Słowo Podlasia. Ubój przeprowadzono prawie tydzień po proteście rolników, którzy 16 września zagrodzili wjazd na tę posesję weterynarzom oraz firmie zajmującej się utylizacją zwierząt i skłonili nieugiętego do tej pory powiatowego lekarza weterynarii, do tymczasowego odstąpienia od decyzji likwidacji zdrowego stada.

15 września właściciele gospodarstwa w Rudnikach dowiedzieli się, że ich zwierzęta zostaną wybite. Nazajutrz przed ich posesją pojawiła się ekipa zajmująca się ubojem i utylizacją zwierząt, ale też kilkudziesięcioosobowa grupa protestujących rolników. Zgromadzeni domagali się od powiatowego lekarza weterynarii, żeby odstąpił od likwidacji stada państwa Biernackich.

Reklamy

Stada nie wybito, ale było to tylko chwilowe zawieszenie wykonania wyroku. Właściciele zostali zaszantażowani, bo inaczej nie da się tego nazwać. Postawiono ich przed wyborem wzięcia na siebie odpowiedzialności karnej, w przypadku gdyby w ich gospodarstwie po badaniach rzeczywiście stwierdzono wirus afrykańskiego pomoru świń. Dlatego zdecydowali się na ubój. „Podjęliśmy tę trudną decyzję. Mamy dużo prosiąt, zaczyna nam się to wszystko dusić, Sprzedaż jest zablokowana. Szkoda nam tych zwierząt. Jesteśmy wdzięczni ludziom, którzy nas wspierają, nie wiadomo, jak byśmy to przeszli. Człowiek jest skazany sam na siebie, nie mamy żadnej pomocy z zewnątrz. Ciężko cokolwiek mówić. Te świnie to nasze główne źródło utrzymania, zajęcie. Mąż wstawał rano, od razu szedł do obory. Dbaliśmy o nie, a teraz wszystko na zmarnowanie. Czy ktoś się zastanowił co my dalej mamy robić?” – powiedziała Ewa Biernacka, właścicielka gospodarstwa i sołtys Rudnik w rozmowie ze Słowem Podlasia.

Kobieta mogła tylko bezradnie stać i nasłuchiwać przeraźliwego kwiku loch i prosiąt, które przy użyciu prądu były zabijane w jej gospodarstwie. Decyzja została podjęta bez wcześniejszych badań stada. Lekarz weterynarii rozpoznał chorobę „na oko”.

Źródło: Słowo Podlasia

Musisz o tym wiedzieć!