Wprowadzenie podatku za reklamówki miało być sposobem na zwiększenie strumienia pieniędzy, wpadającego do bezdennego wora budżetu pod pretekstem ekologii. Producenci reklamówek nie dali za wygraną i wspólnie podjęli walkę z pazernym fiskusem oraz niezrozumiałymi przepisami.

Reklamówki, które przez nowy PiSowski podatek miały kosztować kilka razy więcej niż do tej pory, nie zmienią swojej ceny. Wszystko dzięki… grubości folii, z jakiej są zrobione. Do sklepów trafiają już nowe partie torebek, których grubość przekracza 50 mikrometrów. 
W ocenie branży PiS wprowadził nową ustawę o podatku od reklamówek w najgorszy możliwy sposób. Zamiast zrobić coś, co nie spowoduje znaczącego wzrostu kosztów dla klientów i nie utrudni życia firm produkujących, wymyślono skomplikowane wzory i mnóstwo zbędnych przepisów. Zobaczcie poniższy wzór. Tak się miało liczyć opłatę produktową.
Naszym zdaniem grubsze reklamówki to same korzyści. Koszt ich produkcji nie jest dużo wyższy, nie trzeba liczyć skomplikowanych opłat a jednocześnie klient nie płaci więcej. Trwalsza reklamówka to dłuższy cykl jej życia. Niezadowolony będzie tylko pazerny fiskus, który nie otrzyma ani złotówki. Ale na rynku liczy się zadowolenie klienta a nie nienasycone pomysły narodowo socjalistycznego rządu. Oby więcej takich pomysłów. 
 
źródło: Wirtualna Polska
Poprzedni artykułTelewizja publiczna w poważnych tarapatach. Kluczowy współpracownik Kurskiego tajnym agentem SB?
Następny artykułZiobro kazał podsłuchiwać sędziego? Bo ten skazał Mariusza Kamińskiego