Minister środowiska zniósł zakaz polowania na łosie, który obowiązywał w Polsce przez 16 lat – informuje Onet. Jan Szyszko podpisał rozporządzenie, które wejdzie w życie 10 listopada i umożliwi odstrzał zwierząt w sześciu województwach. „Łosie powodują straty w uprawach leśnych i stwarzają niebezpieczeństwo na drogach” – uzasadnił swoją decyzję minister.

Zgodnie z rozporządzeniem, do samców łosia będzie można strzelać w okresie od 1 września do 30 listopada, a do samic w okresie od 1 października do 31 grudnia. Do łosi strzelać będzie można w sześciu województwach (kujawsko-pomorskim, mazowieckim, pomorskim, lubelskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim).

Reklamy

Według danych Ministerstwa Środowiska, populacja łosi wzrosła od 2001 roku z 2 do 20 tysięcy osobników. Statystyki policji mówią, że w okresie od 2010 do 2015 roku w Polsce doszło do 115 tysięcy kolizji ze zwierzętami, a w tysiącu wypadków zginęło 49 osób.

Z danych policji wynika, że na Podlasiu, gdzie mieszka ok. jednej trzeciej krajowej populacji łosia, rośnie liczba wypadków z udziałem zwierzyny. W 2016 r. były 804 takie wypadki, a w 2015 – 735. W tym roku były cztery ofiary śmiertelne.

Niedawno powstała koalicja #JestemZŁosiem”, która wnioskuje o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych w Polsce. „Wciąż nie wiemy, ile jest łosi w Polsce, a podawane dane dotyczące ich liczebności są szacunkowe i obarczone wysokim ryzykiem błędu. Wypadki drogowe z udziałem łosi nie stanowią wszystkich wypadków z udziałem dzikich zwierząt, a policja nie prowadzi statystyk rozróżniających gatunki, które brały udział w zdarzeniu drogowym” – napisano na stronie projektu.

Jak powiedział dziennikarzom Radiq Zet Paweł Średziński z koalicji „#JestemZŁosiem”, działania rządu podejmowane są pod wpływem lobby leśników i myśliwych.

Dziś Ministerstwo Środowiska wstrzymało wejście w życie rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne. Oznacza to, że zapowiadane nawet na 10 listopada rozpoczęcie odstrzału łosi nie dojdzie do skutku. W ocenie ministerstwa należy sprawę ponownie przedyskutować, a takiemu obrotowi spraw „winne” są media.

Źródło: Onet.pl

Poprzedni artykułObcokrajowcy kupują więcej ziemi, ustawa PiS uderza w polskiego rolnika
Następny artykułFinansowe sztuczki PiS. Tak zabiera się pieniądze dla pracowników