Sędzia Wojciech Łączewski, który nieprawomocnym wyrokiem skazał byłego szefa CBA na 3 lata więzienia, został pomówiony o łapówkarstwo przez Marka S. z Bydgoszczy. Po roku śledztwa uznano, że mężczyzna to mitoman. Ale, jak opisuje „Polityka”,  przez cały ten czas prowadzono „pełną kontrolę operacyjną” sędziego, łącznie z podsłuchami.

Jak wynika z artykułu Łączewski jest wrogiem PiS od momentu, gdy wydał surowy wyrok na Mariusza Kamińskiego i jego ludzi, których potem uniewinnił Andrzej Duda. Sędziego wplątano m.in. w prowokację, strzelano do jego samochodu z broni pneumatycznej. Jest także śledzony. Dziennikarz „Polityki” Piotr Pytlakowski sam widział „ogon” podczas spotkania z Łączewskim.

Reklamy

Najciekawsza jest jednak sprawa z Bydgoszczy. Łączewski dowiedział się, że rok temu Marek S. doniósł na niego do prokuratury. Sędzia rzekomo miał przyjmować i wręczać innym osobom łapówki. „Przez rok prowadzono postępowanie i wyciągnięto wniosek, że Marek S. fałszywie obciążył sędziego. Teraz prokuratura w Bydgoszczy prowadzi przeciwko niemu śledztwo” – napisano w „Polityce”.

Jednak sam Łączewski usłyszał, że jego sprawą zainteresowali się ludzie z podległej Zbigniewowi Ziobrze Prokuratury Krajowej. Zastosowano wobec niego pełną kontrolę operacyjną: podsłuchiwano telefon, sprawdzano skrzynkę mailową i korespondencję pocztową. Po co to wszystko? „Albo wykorzystano zeznania osoby niezrównoważonej psychicznie, aby całkowicie legalnie kontrolować znienawidzonego przez PiS sędziego, albo ktoś namówił Marka S. do takiej treści zeznań, aby mieć podkładkę do zastosowania operacji specjalnej” – podsumowuje na łamach „Polityki” Piotr Pytlakowski.

Źródło: Polityka

Poprzedni artykułProducenci reklamówek wymyśli jak pomóc klientom. Droższych reklamówek nie będzie, rząd nie dostanie więcej naszych pieniędzy
Następny artykułGigantyczne wsparcie rządu na propagandę? Miliard złotych dla TVP