System komputerowy w ramach testów losuje już sędziów do spraw w Warszawie, Gliwicach i Suwałkach. Od 1 stycznia tak mają działać wszystkie sądy w Polsce. Magazyn CHIP sprawdził, czy nowe rozwiązanie jest przejrzyste, a także, co gwarantuje jego uczciwość.

Raz na dobę na centralnych serwerach uruchamiane jest losowanie, które przydziela sprawy sędziom. Ministerstwo zapewnia, że proces przebiega całkowicie automatycznie, a administrator systemu ma ograniczone uprawnienia i nie może ingerować w jego przebieg. Działanie programu nadzoruje Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Oprogramowanie rejestruje wszystkie operacje, wykonywane przez użytkowników.

Reklamy

„Każde zalogowanie, wylogowanie, wprowadzenie czy usunięcie danych jest odnotowywane” – powiedziała w rozmowie z CHIP-em Milena Domachowska z Ministerstwa Sprawiedliwości. „Jeśli urzędnik pomyli się, wprowadzając sprawę, np. wpisze błędną sygnaturę, może poprawić błąd, ale musi podać przyczynę dokonania zmiany. Wszelkie nienaturalne posunięcia zostawią ślad i będą łatwe do wykrycia. Każdy pracownik sądów, zalogowany do sieci sądowej, może sprawdzić działania podejmowane przez innych użytkowników” — wyjaśniła Domachowska. Jednocześnie na pytanie jak obywatele, organizacja pozarządowe lub media mogą sprawdzić faktyczne działanie algorytmu Domachowska odpowiedziała, że „kod oprogramowania stanowi integralną część programu komputerowego, który jest własnością Skarbu Państwa, a zatem nie może zostać upubliczniony”.

CHIP zwraca uwagę, że wiarygodność systemu opiera się w tej sytuacji na zaufaniu do Ministerstwa Sprawiedliwości. Michał Popiela z fundacji Court Watch Polska w rozmowie z dziennikarzami CHIP-a skomentował, że udostępnienie programu mogłoby pomóc zapewnić większą transparentność, a także w lepszym stopniu przetestować system dzięki wolontariuszom i profesjonalistom, zajmującym się bezpieczeństwem systemów informatycznych.

„System doboru sędziów do poszczególnych spraw ma być jednym z gwarantów sprawiedliwego procesu dla nas wszystkich. Szczegółów jego działania, jak słyszę, jednak nie poznamy. Rozumiałbym, gdyby program był własnością zewnętrznej firmy, a Ministerstwo kupiło jedynie licencję. Jeśli kod źródłowy jest własnością Skarbu Państwa, ministerstwo może go udostępnić, choć nie musi” – powiedział Popiela.

Minister Zbigniew Ziobro twierdzi, że nowe rozwiązanie w postaci Systemu Losowego Przydziału Spraw ma wiele zalet, bo eliminuje wszystkie podejrzenia ukartowania sprawy w sądzie. „O wyborze sędziego będzie decydować wyłącznie maszyna, wyłącznie system informatyczny, który w sposób ślepy, jak Temida, bez emocji, bez poglądów, bez uprzedzeń i w sposób całkowicie wolny od ewentualnych korupcyjnych podejrzeń będzie sprawę przydzielał do rozpoznania” – argumentuje minister, ale w jego słowa powątpiewają sędziowie i pytają: Skoro wszystko ma być takie transparentne, to dlaczego administratorem zbioru danych do losowania ma być Ministerstwo Sprawiedliwości?

Pytań o działanie nowego systemu jest wiele. Upublicznienie kodu źródłowego mogłoby rozwiać wątpliwości, jak dokładnie przebiega losowanie, czy dane są odpowiednio szyfrowane oraz do jakich dokładnie informacji mają dostęp pracownicy ministerstwa i sądów.

Program napisała firma Software Interactive. Do przetargu zgłosił się jeszcze Comarch, ale ze względu na braki formalne jego oferta nie została oceniona. Zwycięzca otrzymał za wykonanie zamówienia nieco ponad 400 tysięcy złotych.

Źródło: CHIP

Poprzedni artykułKlienci wściekli. W sklepach brakuje jajek, a masło przekracza 10 złotych za kostkę
Następny artykułWszystkie niespełnione obietnice Macierewicza. Nie kupił sprzętu dla wojska