„Policjanci byli agresywni, szarpali na siłę” – powiedziała w rozmowie z Newsweekiem Anna Błachno, jedna z aktywistek, która, wraz z grupą 20 ekologów, okupuje siedzibę Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych. Po niemal półrocznym proteście w Puszczy Białowieskiej ekolodzy przyjechali do Warszawy. Przykuli się łańcuchami do metalowej beczki.

27 lipca Trybunałem Sprawiedliwości UE podjął decyzję o wstrzymaniu wycinku w Puszczy Białowieskiej. Minęły trzy miesiące, a harwestery nie przestają pracować. Dlatego protestujący przyjechali do Warszawy.

Reklamy

W czwartek rano kilkudziesięciu aktywistów pojawiło przed siedzibą Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych przy ul. Grójeckiej 127. Wystawili transparenty, obwiesili budynek plakatami. Wywiesili również listę postulatów. Domagają się:

  1. Wycofania się Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z „decyzji 51”, która zezwala na cięcia w ponad stuletnich drzewostanach.
  2. Wycofania harwesterów z Puszczy.
  3. Zakazu sprzedaży drewna pochodzącego z Puszczy Białowieskiej.
  4. Utworzenia parku narodowego na terenie Puszczy.

Wieczorem policja zatrzymała 18 aktywistów. Zatrzymani zostali przewiezieni na posterunek przy Opaczewskiej 18. Postawiono im zarzut naruszanie miru domowego.

Źródło: Newsweek

Poprzedni artykułMiliony na farsę Komisji Smoleńskiej. To skok na nasze pieniądze
Następny artykułPropaganda jak za najgorszych komunistycznych czasów. PiS pokazywany jest w TVP 5x częściej niż inne partie