Profesor Paweł Machcewicz, pomysłodawca, twórca i były dyrektor MIIWŚ ujawnia, że do jego warszawskiego domu zapukali we wtorek, 28 listopada, agenci Centralnego Biura Antykorpucyjnego (CBA) z Gdańska. Machcewicz jest obecnie w Berlinie. CBA twierdzi, że to rutynowe działanie.

We wtorek, 28 listopada, około godz. 23.00 wieczorem, profesor Paweł Machcewicz przysłał do mediów emaila z informacją, że pod jego nieobecność do jego domu w Warszawie zapukało dwoje agentów CBA. Otworzył im syn Machcewicza. Agenci poinformowali, że chcą przesłuchać historyka, jak tylko wróci do Polski, w sprawie rzekomego działania na szkodę MIIWŚ.

Reklamy

Oto treść informacji od prof. Machcewicza:

„Dzisiaj wieczorem do mojego domu w Warszawie przyjechało dwoje agentów CBA. Zastali mojego syna, któremu najpierw powiedzieli, że „byli w pobliżu i zajrzeli przy okazji”, potem, po wylegitymowaniu, okazało się, że przyjechali specjalnie z Gdańska. Poszukiwali mnie, wypytywali się od jak dawna jestem zagranicą i kiedy będę w Polsce. Następnie zostawili telefon agenta CBA, który ma mnie przesłuchiwać w sprawie rzekomego działania „na szkodę Muzeum II Wojny Światowej”.
CBA Gdańsk
Łukasz ****
tel. 501 *** *** [nazwisko i nr tel. do wiadomości redakcji]
Nazwisko zapewne „legalizacyjne”, jak w Służbie Bezpieczeństwa.
W każdym razie śledztwo w sprawie rzekomego „działania na szkodę Muzeum” najwyraźniej bezpośrednio prowadzi CBA, prokuratura tylko firmuje je urzędowo.
Od połowy września jestem zagranicą, na stypendium naukowym w Wissenchaftskolleg zu Berlin. Wezwanie na przesłuchanie będę w stanie odebrać z poczty dopiero 6 grudnia, jak przyjadę do Polski. Wtedy dopiero skontaktuję się z CBA, o ile dokument potwierdzi informacje i dane podane ustnie mojemu synowi przez funkcjonariuszy CBA.
Informuję Państwa o tej sytuacji w przekonaniu, że w takich sytuacjach jawność jest najlepszą bronią, a także ze względu na to, że nie wiem, co się może wydarzyć, jak przyjadę do Polski 6 grudnia na promocję mojej książki o Muzeum II Wojny Światowej.”

Prof. Machcewicz napisał książkę o swojej pracy, walce i zwolnieniu z MIIWŚ, zatytułowaną „Muzeum” (wyd. Znak). Jej premiera 6 grudnia.

CBA wydało stosowne oświadczenie, z którego wynika, że:

„Były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej Pan Paweł Machcewicz dwukrotnie nie podjął wysyłanych na adres domowy wezwań do stawienia się w prokuraturze w charakterze świadka; nie stawił się do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pisemnie zleciła funkcjonariuszom CBA z Delegatury w Gdańsku ustalenie, czy przebywa on pod warszawskim adresem, pod który kierowane były niepodjęte wezwania oraz doręczenie Panu Machcewiczowi wezwania do stawienia się do Prokuratury w charakterze świadka.
Funkcjonariusze CBA z Delegatury w Gdańsku w dniu 28.11.2017r wykonywali w Warszawie czynności w innych prowadzonych postępowaniach i wykonując zlecenie prokuratury byli także w mieszkaniu Pana Pawła Machcewicza. Nie zastali wzywanego świadka, zostawili domownikom informację z prośbą o kontakt wzywanego z CBA po jego powrocie.
To standardowe, codzienne działania każdej służby, funkcjonariuszy wykonujących swoje czynności służbowe”.

A może nie trzeba było fatygować funkcjonariuszy i wysyłać ich do Warszawy z Gdańska? Wystarczyło bowiem skorzystać z wyszukiwarki Google. Okazałoby się wówczas, że sylwetka Pawła Machcewicza widnieje na stronie Wissenchaftskolleg zu Berlin jako stypendysty na rok 2017/2018.

Poprzedni artykułAdamczyk buduje najdroższe drogi w Europie? Statystyka obnażyła hipokryzje ministra
Następny artykułRozwody będą trzy razy droższe niż dzisiaj. Oto skutki zmian w prawie wprowadzanych przez PiS