Trzy publiczne kliniki leczenia niepłodności nie mogą korzystać ze sprzętu od Ministerstwa Zdrowia, jeśli chciałyby go użyć przy zapłodnieniu in-vitro – ustalili reporterzy TOK FM. Resort twierdzi, że nie po to ten sprzęt kupował i dlatego wymaga od klinik zapewnienia na piśmie, że nie używają go przy zapłodnieniu pozaustrojowym.

Problem w tym, że w przypadku kliniki Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie zabiegi in vitro finansuje stołeczny ratusz, taka prośba jest niezgodna z ustawą.
Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko twierdzi, że były sygnały, że w trzech klinikach urządzenia są używane niezgodnie z zapisami umowy. „Dlatego, żeby nie było nieporozumień, wysłaliśmy takie pismo. Ministerstwo Zdrowia wyłoniło 16 ośrodków, w których miał być realizowany program prokreacyjny. Wśród nich były trzy podmioty, które wcześniej uzyskały zgodę na prowadzenie procedur in vitro. Założenie procedury konkursowej było takie, że ten sprzęt i środki mają być wykorzystane wyłącznie diagnostyce w ramach programu prokreacyjnego” – powiedziała wiceminister w rozmowie z TOK FM.

Reklamy

 

Problem w tym, że Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka w Warszawie, które dostało takie pismo też wykonuje in vitro dofinansowane przez stołeczny ratusz, a to przecież środki publiczne. „W ramach naszego programu mogą być finansowane i rozliczane procedury określone w katalogu procedur stanowiącym załącznik do umowy. Wskazujemy, jakie procedury chcemy finansować: diagnostyka, wykrywanie problemów związanych z niepłodnością. Mam świadomość, że niektóre samorządy finansują procedury in vitro, ale to są procedury odrębnie finansowane i jedno nie ma związku z drugim” – stwierdziła wiceminister, a na uwagę, że to też są środki publiczne, czyli wszystko byłoby zgodne z ustawą, bo publiczne świadczenia wykonywane byłyby na sprzęcie za publiczne pieniądze odpowiedziała, że „Na etapie przygotowania specyfikacji do konkursu te założenia były znane oferentom. Skoro podmiot leczniczy zdecydował się brać udział w konkursie miał świadomość, na co ma przeznaczać te środki.” Nie zaprzeczyła jednak, że użycie tego sprzętu jest zgodne z ustawą. Stwierdziła tylko, że „Na pewno nie jest zgodne z założeniami konkursu, umowy z podmiotem. To jest akt prawny. UCZKiN zobowiązał się, że nie będzie wykonywał tych świadczeń.”

Źródło: TOK FM

Poprzedni artykułTo już prawdziwa wojna z sądami? Donosy, kłamstwa i faksy.
Następny artykułPotężny konflikt w rządzie. Marionetkowy Morawiecki kontra Kurski