Tylko cztery kandydatury na 15 miejsc w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa zarejestrował sekretariat marszałka Sejmu – informuje Gazeta Wyborcza. Brak chętnych to wynik bojkotu ogłoszonego przez środowiska sędziowskie.

Ani Kancelaria Sejmu, ani Ministerstwo Sprawiedliwości nie chcą ujawnić nazwisk sędziów, których kandydatury już wpłynęły. Poznamy je najprawdopodobniej w czwartek, bo wtedy mija termin zgłoszeń. Gazecie Wyborczej udało się potwierdzić dwa nazwiska: pierwsze to Dagmara Pawełczyk-Woicka, od niedawna prezes sądu okręgowego w Krakowie. Drugie to Teresa Kurcyusz-Furmanik z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach.

Reklamy

Zdecydowanie zaprzeczyła kandydowaniu do KRS sędzia Barbara Piwnik, choć wcześniej media spekulowały, że ma być przewodniczącą nowej rady. „Osobiście odczytuję ustawę tak, że kandydat zgłoszony przez 25 sędziów to osoba, która ma oddolne poparcie środowiska, a nie ktoś, kto sam na siebie zbiera głosy poparcia. Nie można być obiektywnym w ocenie własnej osoby” – powiedziała Piwnik.

Z informacji stowarzyszenia Iustitia, które wzywa do bojkotu nowej KRS, wynika, że kandydują lub popierają kandydatów głównie inni sędziowie delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości oraz nowo powołani przez Zbigniewa Ziobrę prezesi sądów i sędziowie – członkowie ich rodzin.

„Będziemy skrupulatnie sprawdzać, kto poparł kandydatów na nominatów politycznych w KRS. Z tego, co wiem, sędziowie, którzy zdecydowali się kandydować, mają wielkie problemy z zebraniem wymaganych 25 głosów poparcia sędziów. Sprawdzimy, jak liczne jest to grono. Listy poparcia będziemy publikowali na stronie Iustitii, bo uważamy, że to informacja publiczna i społeczeństwo ma prawo wiedzieć, którzy sędziowie poparli kandydatów” – powiedział prezes Iustitii sędzia Krystian Markiewicz. Zwrócił uwagę, że przepisy są tak skonstruowane, by w skrajnym przypadku tych samych 25 sędziów poparło wszystkich 15 kandydatów do KRS. Według Markiewicza demontaż niezależnego sądownictwa popiera ok. 300 na 10 tys. sędziów.

Co się stanie, jeśli do czwartku nie będzie 15 kandydatów? Wiceminister Piebiak przyznał, że procedura nie przewiduje takiej sytuacji. Jest pewien, że kandydaci się znajdą.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułSzukał poparcia dla brata? Nepotyzm w PiS to norma?
Następny artykułCoraz większa inwigilacja. Służby zajrzą do akt stanu cywilnego