Lekarze dalej walczą o podwyżki. Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna porozumienie między ministrem a rezydentami niewiele zmieniło w sytuacji szpitali. Z ponad 4 tys. protestujących do pracy w dłuższym wymiarze czasu wróciło zaledwie 151.

W szpitalu im. Kopernika w Łodzi w piątek wstrzymano przyjęcia pacjentów na oddział ortopedyczny. W ten sposób została zawieszona praca w jednym z 14 działających w kraju centrów urazowych. Stało się to dzień po zawarciu ugody między ministrem zdrowia i Porozumieniem Rezydentów, które miało zakończyć trwającą od października akcję protestacyjną, polegającą głównie na wypowiadaniu klauzuli opt-out, czyli zgody na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. Utrudniła ona funkcjonowanie wielu placówek, które bazowały przede wszystkim na pracy lekarzy ponad ustawową normę. Klauzule opt-out wypowiedziało tu 45 ze 162 rezydentów.

Reklamy

W szpitalu im. Biziela w Bydgoszczy protestowało ok. 70 lekarzy, głównie rezydentów. Po zakończeniu akcji umowę opt-out podpisał… jeden.

W klinicznym szpitalu dziecięcym w Białymstoku umowy opt-out wypowiedziało ok. 90 proc. lekarzy. Na razie nikt nie wrócił do dawnych zasad pracy.

Aby rozwiązać część kłopotów z wynagrodzeniami w szpitalach, Ministerstwo Zdrowia zaproponowało, że dopłaci wszystkim specjalistom tak, aby ich podstawowa pensja wynosiła 6,7 tys. zł brutto, jeżeli zgodzą się na pracę w jednym szpitalu.

Są miejsca, gdzie sytuacja wraca do normy. W szpitalu nr 1 w Rzeszowie, w którym protestowało ponad 80 lekarzy, pracownicy zaczynają powoli podpisywać umowy o dłuższym czasie pracy.

W podpisanym 7 lutego porozumieniu minister zdrowia zaproponował obok wyższych wynagrodzeń dla lekarzy i rezydentów również zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB do 2024 r., a także odbiurokratyzowanie pracy lekarzy i wprowadzenie sekretarek medycznych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Poprzedni artykułDyrektor wywiadu USA: działania rządu w Polsce osłabiają demokrację?
Następny artykułZła passa rządu PiS. Komisja Europejska wszczyna postępowanie z powodu kolejnego naruszenia prawa