Trudna sytuacja w szkołach – informuje Gazeta Wyborcza. Chodzi o to, że część uczniów po powrocie z ferii odkryła, że zmienili się im nauczyciele oraz wychowawcy.

Dziennik podaje konkretne przykłady uczniów, szkół i nauczycieli, którzy z wygasających gimnazjów odchodzą do innych szkól szukać stabilizacji. To przede wszystkim efekt rozpoczętej 1 września likwidacji gimnazjów. Część przekształcono w nowe podstawówki, pozostałe włączono w struktury sąsiednich szkół lub są wygaszane. Co za tym idzie, ubyło pracy dla nauczycieli. Ci, którym udało się znaleźć pracę w podstawówkach, opuścili gimnazjalistów już po wakacjach. Inni zdecydowali się na to po pierwszym semestrze lub dopiero planują odejścia. Równie trudna sytuacja jest w przekształcanych szkołach. Gdy gimnazjum stało się podstawówką, do pracy potrzeba głównie nauczycieli wczesnoszkolnych, a nie fizyków czy geografów.

Reklamy

Liczba tzw. „szkołokrążców” – nauczycieli, którzy uzupełniają etat w kilku szkołach – wzrosła o niemal 3 tys. i wynosi już ponad 7 tys. osób.

Ale jest też inna strona problemu. Część nauczycielskich rotacji wynika z urlopów dla poratowania zdrowia. Wielu nauczycieli uciekło na nie przed reformą. Jest ich o ok. 900 więcej niż w roku ubiegłym.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułPiS nie chce Gosiewskiej i rodzin smoleńskich
Następny artykułMorawiecki skompromitował się w Berlinie. Afera z dziennikarzem zatacza coraz szersze kręgi