Blisko ćwierć miliona złotych nagród w ubiegłym roku otrzymali wiceministrowie obrony narodowej, ówcześni zastępcy Antoniego Macierewicza – informuje Super Express. Zdaniem PiS to nagroda za ciężką pracę dla mało zarabiających urzędników, a zdaniem byłego szefa MON to druga ukryta pensja.

O nagrody w interpelacji zapytał poseł Krzysztof Brejza. Resort obrony narodowej odpowiedział po miesiącu, ale bez wskazania konkretnych kwot przy każdym nazwisku.

Reklamy

„W 2017 r. sekretarzom stanu w MON zostały przyznane nagrody w łącznej wysokości 102 500,00 zł brutto, natomiast podsekretarzom stanu w MON w łącznej wysokości 145 700,00 zł brutto” – poinformował Wojciech Skurkiewicz, wiceminister w MON. Z nagród mogli się cieszyć m.in. byli wiceministrowie Bartosz Kownacki i Tomasz Szatkowski.

Odpowiedź nie zadowoliła Brejzy, który wysłał ponowną interpelację. „Pytałem o kwoty nagród dla każdego z wiceministrów z osobna. Widocznie resort ma coś do ukrycia” – stwierdził.

Politycy PiS bronią wysokich premii w resorcie. „Nie widzę w tym nic niepokojącego. Wiceministrowie zarabiają naprawdę niewielkie pieniądze, a pracują ciężko. Jestem o tym głęboko przekonany, że zasłużyli na te nagrody” – powiedział w rozmowie z dziennikarzami Michał Jach, przewodniczący Komisji Obrony. Innego zdania jest opozycja. „To bulwersujące, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że prawie wszyscy ci wiceministrowie w styczniu zostali odwołani. A to znaczy, że negatywnie oceniono ich pracę” – uważa b. minister Tomasz Siemoniak, który dodał, że „to godne potępienia, bowiem okazuje się, że poza normalnym wynagrodzeniem wiceministrowie dostawali coś w rodzaju ukrytej drugiej pensji. Ja jako minister żadnych nagród wiceministrom nie dawałem.”

Źródło: Super Express

Poprzedni artykułWielka kompromitacja posła od Kukiza. Skąd oni biorą tych ludzi?
Następny artykułTajemnica majątku Daniela Obajtka. Skąd wziął miliony?