Osoby, które wpłacały darowizny na Solidarną Polskę, po wyborach dostały stanowiska w instytucjach podległych rządowi – pisze Gazeta Wyborcza. To układ „praca za finansowanie partii” – uważa poseł PO Arkadiusz Myrcha. Platforma domaga się od prokuratury wszczęcia śledztwa.

Dane na temat darczyńców Solidarnej Polski, wchodzącej w skład koalicji rządowej partii Zbigniewa Ziobry, przedstawili wczoraj w Sejmie posłowie PO Arkadiusz Myrcha i Krzysztof Brejza. Zaprezentowane przez nich informacje o kwotach wpłaconych na ugrupowanie pochodzą z partyjnych sprawozdań dla Państwowej Komisji Wyborczej. Uzupełnili je o dane na temat zatrudnienia darczyńców i ich bliskich. Tworząc swój wykaz, korzystali m.in. z publikacji „Newsweeka”, „Faktu” czy „Wyborczej”.

Reklamy

Z zestawienia wynika, że część darczyńców po wygranych przez Zjednoczoną Prawicę wyborach otrzymała posady w administracji rządowej, spółkach skarbu państwa i innych państwowych podmiotach.

Jerzy Kurzątkowski z woj. świętokrzyskiego w 2016 r. został fotografem Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Witold Ziobro, brat obecnego ministra sprawiedliwości został doradcą zarządu w Banku Pekao.

Żona Zbigniewa Ziobry Partycja Kotecka została dyrektorem marketingu Link4, ubezpieczeniowej spółki zależnej PZU.

Józefa Wysopal-Zdrzalik z Warszawy „jest teściową obecnego prezesa PZU Michała Krupińskiego, dobrego znajomego Ziobry” – napisano w wykazie.

Tomasz Zbróg, związany z Solidarną Polską radny sejmiku woj. świętokrzyskiego został dyrektorem oddziału Totalizatora Sportowego w Kielcach.

Marek Makuch po wyborach został najpierw dyrektorem biura spraw korporacyjnych TVP, a później biura kadr.

Anna Kantor-Kilian została sekretarzem w Wydziale Wymiaru Sprawiedliwości Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE w Brukseli.

„W mojej ocenie mamy tu do czynienia z uzyskiwaniem korzyści za finansowanie partii politycznej” – twierdzi poseł Myrcha i dodaje: „To nie są jednostkowe przypadki, tylko stały mechanizm: płacisz na SP, a później dostajesz pracę, co ma związek z tym, że prominentni działacze SP pełnią funkcje publiczne. Oczekujemy, że prokuratura zbada tę sprawę niezwłocznie.”

Internauci byli bezlitośni.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Twitter

Poprzedni artykułBrakuje 600 milionów. Wybory zagrożone?
Następny artykułOdloty rzeczniczki rządu. Zapytana o wielkie premie ministrów mówi o… smogu