Po aferze z gigantycznymi nagrodami dla ministrów, premier Mateusz Morawiecki zapowiedział ich likwidację, a sam zadeklarował, że przekazał swoją premię, czyli 75,1 tys. zł, na cele charytatywne. Z kolei Witold Waszczykowski swojej nagrody wynoszącej 72,1 tys. zł, oddawać nie zamierza.

„Super Express” postanowił zapytać o to, co z nagrodami zrobią ministrowie, których nagrodziła ówczesna premier Beata Szydło. Już wiadomo, że Witold Waszczykowski nie zamierza rozstać się z premią. „To uczciwie zarobione pieniądze za sukcesy dyplomacji polskiej” – powiedział w rozmowie z portalem Money.pl. Podkreślił też, że na premię „zarobił uczciwie”.

Reklamy

Suchej nitki nie zostawia na nim były szef MON Tomasz Siemoniak, który w rozmowie z Super Expresem ocenił zachowanie Witolda Waszczykowskiego jako bezczelne i aroganckie. „Przykre, że nie potrafi zachować się z klasą i oddać nagrody. Powinien pójść w ślady premiera. Dla przykładu ja żadnej nagrody, będąc ministrem obrony, nie dostałem i wcale o nią nie zabiegałem. Mam nadzieję, że pozostali ministrowie oddadzą swoje nagrody” – skomentował Siemoniak.

Paweł Rabiej z Nowoczesnej skwitował: „Mamy do czynienia z Pisancjum”

Na razie szefowie resortów nie odpowiedzieli na pytania dziennikarzy Super Expressu, co zrobią z nagrodami.

Źródło; Money.pl, Super Express

Poprzedni artykułZiobro i Jaki nie radzą sobie z ucieczkami więźniów. To już prawdziwa plaga
Następny artykułPosłanka od Rydzyka steruje rozmieszczeniem wojsk w Polsce. Bezpieczeństwo naszego kraju zagrożone?