Żona posła kombinuje na paragonach?

W niedzielę żona posła PiS Wojciecha Kossakowskiego otworzyła sklep monopolowy. Sprawę opisał portal Wirtualna Polska, którego dziennikarze dokonali tam zakupu. Nikogo otwarcie sklepu, by nie zgorszyło, gdyby nie fakt, że mąż właścicielki popierał zakaz handlu w niedzielę. Teraz doszedł jeden aspekt. Uważny czytelnik WP wykrył… kombinowanie z paragonem.

Dziennikarz WP kupił piwo i napój energetyczny Monster. Tymczasem na paragonie ów napój energetyczny opisano jako… sok. Niby nic, ale… w cenie soków jest tylko 5 proc. podatku VAT. Gdyby Monster został sprzedany jako Monster to z ceny 4,99 zł trzeba, by było odprowadzić do budżetu państwa 1,14 zł VAT. Dzięki skasowaniu napoju jako sok, sklep zyskał dokładnie 89 groszy. Jak pisze WP „w sklepie Promil w Ełku należącym do Luizy Kossakowskiej tych „soków” stoją całe lodówki.” Portal wylicza, że „100 sprzedanych w ten sposób Monsterów równa się 89 zł ekstra dochodu.” I dodaje, że „w sprawie VAT-u na te napoje wypowiedziały się najtęższe podatkowe umysły m.in sędziowie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W każdym innym sklepie kupicie poprawnie „ovatowego” Monstera.”

Reklamy

Pytana o paragony właścicielka sklepu zapowiedziała, że pozwie do sądu media, które będą interesować się jej działalnością. Tymczasem choć jak twierdzi nie jest osobą publiczną i nie chce być utożsamiana z partią to oświadczenie w sprawie handlowania w niedzielę opublikowano na portalu PiS Olsztyn.

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała kontrolę w sklepie Promil. Chce ustalić, kto prowadził biznes w niedzielę, kiedy obowiązują ograniczenia w handlu. Sklep otworzyły dwie osoby. Tymczasem żona posła twierdzi, że sama stanęła za ladą, bo lubi swoją pracę.

Krajowa Administracja Skarbowa twierdzi, że niedokładne opisy paragonowe (do takich należy zamiana energetycznego Monstera w sok) są ścigane przez urzędników skarbowych. Karą może być mandat od 160 do 3200 złotych.

Wirtualna Polska nie tylko domaga się „kontroli podatkowej w sklepie żony posła. Mamy dowód, że powinna być potraktowana równie surowo jak słynna emerytka z punktu ksero w Łodzi. (…) Zapłaciła 500 złotych kary i 170 kosztów sądowych właśnie za „przestępstwo paragonowe”. Budżet państwa miał stracić wówczas 2 grosze.”

Źródło: Wirtualna Polska