Nagana dla Szubarczyka za „Je..ł” was pies. Odpowiednia kara?

Pracownik oddziału IPN w Gdańsku Piotr Szubarczyk otrzymał naganę i karę pieniężną od instytutu. Szubarczyk nie tylko skandalicznie zachowywał się na spotkaniu z mieszkańcami Czarnego, ale później pisał o nich „swołocz”, „tchórzliwe kanalie” i „je*** was pies”. IPN tłumaczy, że nie zwolnił go, bo… został mu rok do emerytury.

Kilka dni temu portal czarne.naszemiasto.pl opisał dyskusję na temat planowanego pomnika Żołnierzy Wyklętych. Spory dotyczyły m.in. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, którego oskarża się o zbrodnie przeciwko ludności cywilnej. Historyczne rozterki uczestnika dyskusji rozbudziły patriotyczną czujność Szubarczyka.

Reklamy

„Czy pan ten rozkaz czytał? Proszę pana, co to za głupoty pan opowiada. Niech pan przeczyta rozkaz, albo niech pan się przymknie. Pan łże! Łże jak pies! Generał Okulicki nie powiedział, że nie należy rozlewać bratniej krwi! Panie, przeczytaj pan ten rozkaz do cholery!” – krzyczał na jednego z mieszkańców, którzy pojawili się na wykładzie Szubarczyk, po czym zaczął śpiewać … „Świętą wojnę”, radziecką pieśń z drugiej wojny światowej. Na domiar złego Szubarczyk wyraźnie nie ochłonął na spotkaniu, bo swoje tyrady kontynuował na portalu społecznościowym.

„Kara nagany na piśmie ze wszystkimi następstwami, w tym finansowymi” – brzmi decyzja, jaką podjęły władze gdańskiego IPN. Obrzydliwy występ Szubarczyka nie skończył się jednak jego dyscyplinarnym zwolnieniem. Człowiek, który wykazał się niebywałym chamstwem i skompromitował Instytut nie zostanie zwolniony, bo ma 64 lata.

„Pracodawca decydując się na wymierzenie kary nagany, miał na względzie długoletnią pracę w Instytucie oraz fakt, że do osiągnięcia wieku emerytalnego został pracownikowi jedynie rok, a także wyrażenie żalu za zachowania niedopuszczalne dla urzędnika państwowego, których kategorycznie nie akceptujemy”- cytuje gazeta.pl informację przekazaną przez oddział IPN w Gdańsku.

 

Szubarczyk opublikował przeprosiny, ale nie są już dostępne do przeczytania na Facebooku.

Źródło: twitter, dziennik Bałtycki, gazeta.pl, Wirtualna Polska, Fakt