Nowi podejrzani w aferze PCK

Kolejne dwie osoby dostały zarzuty w aferze z wyprowadzaniem pieniędzy z dolnośląskiego oddziału PCK. W sprawie pojawia się wątek finansowania kampanii polityków PiS, który jak informuje Gazeta Wyborcza na razie nie interesuje śledczych.

Dyrektor dolnośląskiego oddziału PCK Jerzy G. (radny PiS i do niedawna członek władz tej partii w okręgu wałbrzyskim) wraz z kilkoma współpracownikami założyli spółkę, poprzez którą handlowali odzieżą zbieraną do kontenerów z logo Czerwonego Krzyża. W ten sposób mieli uszczuplić wpływy tej instytucji nawet o 1,1 mln zł.

Reklamy

Pod koniec lutego Jerzy G. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Wraz z nim zarzuty przywłaszczenia mienia należącego do PCK, „wspólnie i w porozumieniu”, postawiono czterem innym pracownikom tej instytucji. Jednym z nich jest Bartłomiej Ł., który dziennikarzom Gazety Wyborczej opowiadał, że część z wyprowadzonych pieniędzy zasiliła później kampanie wyborcze polityków PiS. Chodzi o tą samorządową Jerzego G., a także odbywające się rok później kampanie obecnej minister edukacji Anny Zalewskiej i posła PiS Piotra Babiarza.

Babiarz jego słowom zdecydowanie zaprzeczył. Na początku marca został jednak poproszony przez Jarosława Kaczyńskiego o odejście z partii. Teraz, jak powiedziała dziennikarzom Małgorzata Klaus, rzeczniczka prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu „Łukaszowi G. i Mariuszowi W. przedstawiono zarzut przywłaszczenia sobie rzeczy na szkodę dolnośląskiego PCK. Wobec obu zastosowany został dozór policyjny i poręczenia majątkowe w kwocie 5 i 15 tys. zł.”

Mariusz W. współpracował z PCK, a jego firma zajmowała się opróżnianiem kontenerów z ubraniami. Później, na polecenie Jerzego G., został w PCK zatrudniony. Łukasz G. to współpracujący z PCK przedsiębiorca, który na Dolnym Śląsku prowadzi kilka punktów sprzedających odzież używaną. Przed weekendem Jerzemu G. prokuratura przedstawiła kolejny zarzut wyprowadzania pieniędzy z Czerwonego Krzyża, śledztwo owiane jest tajemnicą. Na dodatek zarówno prowadząca śledztwo prok. Ewa Barska, jak i rzecznika prokuratury Klaus unikają pytań o polityczny wątek afery.

Źródło: Gazeta Wyborcza