Premie jednak bez uzasadnienia. Tak działał system Kaczyńskiego

493 tysiące złotych nagród – tyle przez ostatnie dwa lata dostali wiceministrowie w resorcie finansów. Premie przyznawała ówczesna premier Beata Szydło. Jak wynika z pisma do którego dotarła Wirtualna Polska, zrobiła to bez żadnego uzasadnienia.

Kontrowersyjne wystąpienie w Sejmie byłej szefowej rządu Beaty Szydło, która zaciekle broniła przyznania nagród oklaskiwał sam prezes PiS Jarosław Kaczyński. Później wyznał, że sam prosił, by w wystąpieniu „pokazała pazurki”. No to pokazała: „Tak, rzeczywiście, ministrowie i wiceministrowie otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze im się po prostu należały!” – grzmiała Szydło z mównicy. W tej krótkiej, acz dosadnej wypowiedzi była premier uzasadniała przyznanie nagród „ciężką, uczciwą pracą”. Jednak zupełnie co innego wynika z pisma, do którego dotarli dziennikarze Wirtualnej Polski.

Reklamy

O premie dla wiceministrów finansów zapytał poseł Platformy Krzysztof Brejza. Przy okazji, chciał się dowiedzieć: jakie było uzasadnienie przyznania bonusów. 16 kwietnia dostał od wiceministra finansów Mariana Banasia odpowiedź na swoją interpelację.

„Do ministerstwa finansów nie wpłynęły uzasadnienia Prezesa Rady Ministrów przyznające nagrody poszczególnym sekretarzom stanu i podsekretarzom stanu w 2016 r. i w 2017 r.” – napisał wiceminister Banaś, ujawniając, że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów przesłała jedynie do Ministerstwa Finansów pisma informujące o wysokości nagród oraz z jakich środków nagrody mają być wypłacone.

I tak sekretarze i podsekretarze stanu w resorcie finansów dostali blisko 500 tys. zł nagród w ciągu dwóch lat. Najwięcej wiceminister finansów Marian Banaś 67,4 tys. zł. Niewiele mniej: Leszek Skiba 66,4 tys. zł. Piotr Nowak 66,4 tys. zł, Wiesław Janczyk 62,4 tys. zł i Paweł Gruza 61,4 tys. zł. Z kolei obecna szefowa resortu finansów Teresa Czerwińska, która pełniła w 2017 r. funkcję podsekretarza stanu dostała 36,9 tys. zł.

Źródło: Wirtualna Polska