Ekscesy radnego PiS!

Karolina Piasecka, żona byłego radnego PiS w Bydgoszczy opowiedziała o dramatycznych przeżyciach, które przez lata fundował jej Rafał P. „Byłam jego służącą, prałam, prasowałam, gotowałam” – wyznała w rozmowie z Onetem.

Kobieta wyznała, że nawet po jej wyprowadzce z domu jej mąż jeszcze przez długi czas nękał ją i zastraszał. „Już w maju ubiegłego roku sąd zabronił Rafałowi się do nas zbliżać, ale mimo to przyjeżdżał do Warszawy, nachodził mnie i nasze córki wielokrotnie. Zdarzało się, że zastawałam go na klatce schodowej, pod drzwiami mojego domu, groził mi śmiercią, nie pozwalał wejść do środka. Śledził mnie. Wychodził na środek ulicy, kiedy jechałam dokądś samochodem, stawał przed maską. Bywało, że musiałam chować się przed nim w aptece, w której pracuję, dzwonić na policję i czekać aż mundurowi odprowadzą mnie do domu. Kiedyś wtargnął do mojego mieszkania i mimo próśb nie chciał go opuścić. Dopiero czterech funkcjonariuszy policji, którą wezwałam skuło go, wyprowadziło i odwiozło na komisariat” – powiedziała Piasecka.

Reklamy

Żona byłego radnego opowiedziała też o koszmarnych przeżyciach, które mąż fundował jej przez lata małżeństwa. Rafał P. ciągle czegoś się od niej domagał. Czego? „Najczęściej domagał się albo pieniędzy, albo seksu, albo posłuszeństwa w wykonywaniu jakichś poleceń. Ja byłam jego służącą, prałam, prasowałam, gotowałam. (…) Ale nawet kiedy jego rzeczy były uprane, uprasowane i obiad ugotowany, on zawsze znalazł jakiś powód, żeby zrobić awanturę” – relacjonuje Piasecka.

Kobieta dodała, że mąż od awantur przechodził do rękoczynów, a przemocy fizycznej dopuszczał się przeważnie w sytuacjach, gdy jego żona odważyła się wyrazić sprzeciw. „Zdarzało się, że po takich kłótniach zabierał mi komórkę, kluczyki do samochodu, łazienkę zamykał na klucz. Nie miałam jak jechać do pracy, nie miałam nawet jak zadzwonić do któregoś z kolegów, żeby mnie zastąpił. A kiedy wybuchałam i w trakcie kłótni krzyczałam „nienawidzę tego, co mi robisz”, zaczynał mnie bić. Takie sytuacje początkowo zdarzały się raz na kilka miesięcy. Później były moją codziennością” – opowiedziała Karolina Piasecka.

Żona samorządowca przyznała, że przez długi czas kryła swojego kata i w ciszy znosiła domową gehennę. „Chciałam mieć pełną rodzinę i z całej siły uczepiłam się przekonania, że Rafał się w końcu zmieni” – tłumaczy Piasecka.

W 2013 roku kobieta założyła mężowi Niebieską Kartę, ale – jak twierdzi – w końcu uległa jego namowom i postanowiła ją zamknąć. Wówczas przemoc miała nasilić się jeszcze bardziej.

Według Karoliny Piaseckiej, do najbardziej dramatycznej awantury między nią a jej małżonkiem miało dojść pół roku po zamknięciu Niebieskiej Karty. Wtedy mąż wywiózł ją „kilka kilometrów za granice miejscowości, w której wtedy mieszkaliśmy. Kiedy byliśmy w jakimś ciemnym, pozbawionym oświetlenia miejscu, kazał mi wysiąść z auta. Szarpał mnie, wyrywał mi włosy, rzucał mną jak lalką, na ziemię. Cieszyłam się w duchu, że upadam na krzaki, nie na ziemię, nie na kamienie. Krzyczał, domagał się, żebym zrezygnowała z pracy, ze wszystkiego, co robię. Powiedział wprost, że mam siedzieć w domu, być jego służącą. Chciałam, żeby się w końcu uspokoił, zgodziłam się na wszystko” – opowiedziała dziennikarce Onetu. Wyznała też, że agresja jej męża w końcu zaczęła przenosić się również na ich dzieci. I to właśnie troska o nie zaważyła na decyzji kobiety o odejściu od męża tyrana. Zrobiła to w bardzo spektakularny sposób, publikując nagrania, na których słychać, jak mąż bije ją i wyzywa od najgorszych. Teraz Karolina Piasecka namawia inne kobiety, by nie kryły mężów oprawców i szukały pomocy. „Ludzie, którzy przemocy wobec innych się dopuszczają, nigdy się nie zmieniają” – podkreśliła w rozmowie Karolina Piasecka.

Źródło:Onet