Były komendant policji ujawnia kulisy dymisji. Czy wystartuje w wyborach?

Były komendant Główny Policji Zbigniew Maj przerywa milczenie. W długim wywiadzie dla Życia Kalisza skomentował obecną sytuację w polskiej policji, ale odniósł się też do swojego odejścia ze stanowiska. Fakt24 zdradza, że były policjant został oskarżony i… nastała cisza.

Dymisja Komendanta Głównego Policji Zbigniewa Maja, który swą funkcję pełnił tylko przez trzy miesiące, to jedna z największych tajemnic polskiej policji. Inspektor Maj dał się poznać jako oficer, który wypowiedział wojnę układom w policji i szczególnie mocno wziął się za oficerów Biura Spraw Wewnętrznych. Próbował wyjaśnić, kto stał za inwigilacją kilkudziesięciu dziennikarzy w poprzednich latach, i rozpoczął postępowania dyscyplinarne wobec biorących w tym udział oficerów.

Reklamy

W lutym 2016 roku do dziennikarzy dotarły informacje, że komendant miał być uwikłany w sprawy korupcyjne, mieć nieujawnione dochody, a wiele lat wcześniej przyjąć łapówkę, którą miało być… kilka butelek wódki. Komendant oświadczył, że wszystkie medialne zarzuty są nieprawdziwe, ale z własnej woli odchodzi ze stanowiska dla dobra służby licząc na szybkie wyjaśnienie sprawy i… zniknął z życia publicznego. Jak ustalił Fakt24.pl przeszedł na emeryturę. Kilka dni temu przerwał milczenie i udzielił wywiadu lokalnej gazecie. „Po pierwsze nie usłyszałem żadnych zarzutów, nie było żadnej czynności procesowej, pomimo tego, że od tej sprawy minęły ponad dwa lata. Po drugie, mój majątek i moje oświadczenia majątkowe zostały sprawdzone przez odpowiednie służby, czyli CBA. Nic nie znaleziono. Czy to oznacza, że nasze organy ścigania to sami nieudacznicy?” – pyta prowokacyjnie.

Co wiadomo po ponad dwóch latach od jego odejścia? Trwająca aż 9 miesięcy kontrola oświadczeń majątkowych byłego szefa KGP nie wykazała, żeby popełnił on przestępstwo – ustalił Fakt24. Prokuratorska sprawa, w której „miało się przewijać nazwisko” Maja, stoi w miejscu od lat! Były komendant dopytywany, czy wpływ na to, że został pomawiany o korupcję mogły mieć jego decyzje kadrowe odpowiada:

„Faktem jest, że wymieniłem 90 proc. kadry, rozbiłem klany policyjne, rodzinne, lobbystyczne. To były moje i tylko moje decyzje. Wymieniłem większość komendantów wojewódzkich i ich zastępców. Postawiłem na profesjonalistów i ludzi, których znałem i wiedziałem, że nie będą się zajmować wewnętrznymi rozgrywkami interpersonalnymi, tylko będą służyć społeczeństwu i instytucji” – relacjonuje Maj i dodaje: „Wiem również, że atak na moją osobę nastąpił z Kalisza. Mam na to dowody i uważam, że w odpowiednim czasie prokuratura będzie miała dużą sprawę do przeprowadzenia. Prominentne osoby w tym mieście, które zarzucały mi nepotyzm, popełnianie przestępstw, brak zasad moralnych i udział w lokalnej polityce, fabrykowały materiał do służb, podając dobrze opakowany stek bzdur, pomówień i kłamstw, czym doprowadziły do oczernienia mojej osoby. Jak się okazuje po 2,5 roku, pomówienia te nie bazowały na prawdzie, jednak zostały wykorzystane w walce politycznej”.

Były komendant zdradza, że do jego sprawy rzucono wielkie siły ludzkie i zaangażowano służby. Jak twierdzi od dziennikarzy miał się dowiedzieć, że jego śledztwo prowadziło aż czterech prokuratorów z niemal najwyższego szczebla prokuratury, Centralne Biuro Antykorupcyjne i Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. „Pracując całe życie w zwalczaniu zorganizowanej przestępczości, a brałem udział w rozbijaniu grup przestępczych z Pruszkowa i Wołomina, likwidacji grupy „Krakowiaka” czy „Marchewy”, nie znam takiej akcji, gdzie by rzucono takie siły i środki na udowodnienie winy” – przekonuje Maj i wskazuje, że „mimo tak olbrzymich nakładów pracy i środków, oraz szerokiego śledztwa” po 2,5 roku okazuje się, że niczego nie wykryto.

Jak nieoficjalnie ustalił Fakt24.pl, były Komendant Główny jest namawiany przez lokalnych polityków z trzech różnych partii, by wystartował w wyborach samorządowych. Ma podjąć decyzję o starcie w najbliższym czasie.

Źródło: Fakt24