Bronił projektu, a teraz… ucieka przed dziennikarzami!

Polska Fundacja Narodowa wycofała się z kosztującego grube miliony złotych projektu rejsu dookoła świata. Władze PFN uważają, że i bez Mateusza Kusznierewicza jacht wymalowany w polskie barwy może brać udział w największych regatach na świecie. Piotr Gliński, który jeszcze niedawno zażarcie bronił projektu z Kusznierewiczem, wczoraj, jak donosi Fakt, uciekał przed dziennikarzami w Sejmie.

W projekcie występują dwie fundacje – związana z byłym mistrzem olimpijskim Navigare oraz PFN. Ta pierwsza organizowała załogę i pilnowała remontu jachtu we Francji. Druga miała sfinansować zakup i remont jednostki oraz opłacać załogę i wszelkie koszty. Prezes Navigare Piotr Obidziński tłumaczył w rozmowie z Faktem, że „Na obsługę projektu PFN przelała Navigare 900 tys. zł na pierwsze pół roku, licząc od 11 października. Po czym poprosiła, by to Navigare z tych pieniędzy dokonała remontu. Kosztowało to ponad 300 tys. zł.” Informacje potwierdził Kusznierewicz, który powiedział tabloidowi, że „za zgodą PFN robiliśmy ten remont ze środków do tego nieprzeznaczonych.” PFN miała sfinalizować zakup jachtu do końca lutego, ale podpisano aneks do umowy wydłużający termin do 30 kwietnia, zaś gdy nadszedł termin PFN… zerwała umowę z Navigare.

Reklamy

Wiceszef PFN Maciej Świrski tłumaczy, że stracili zaufanie do Kusznierewicza, gdyż Navigare zamiast zapłacić załodze, przelała pieniądze menedżerom. Tymczasem, jak twierdzi Obidziński stało się tak na podstawie ustaleń z PFN. Prezes Navigare zażądał ich ujawnienia. Fundacja Navigare przekonuje też, że „wszystkie prace były prowadzone na zlecenie PFN, pod nadzorem PFN, a kontrolę i akceptację nad wydatkami sprawował przedstawiciel PFN”.

Gdy 25 kwietnia „Gazeta Wyborcza” pisała o możliwym wycofaniu się z finansowania projektu Kusznierewicza, PFN zaprzeczała! Wcześniej przedsięwzięcia zażarcie bronił wicepremier Piotr Gliński. „Biorę odpowiedzialność za ten projekt” – mówił wówczas. Tymczasem wczoraj uciekł przed dziennikarzami w Sejmie. Co z odpowiedzialnością?

Źródło: Fakt