Gdzie zniknęło 2,5 miliarda? Gdzie są śmigłowce?

Miało być kilkadziesiąt nowych śmigłowców – wielozadaniowych, dla wszystkich rodzajów wojsk, do szkoleń, transportu i innych zadań, oraz szturmowych – mających wykonywać zadania uderzeniowe. Alenie ma, i najprawdopodobniej nie będzie. Tygodnik „Polityka” opisuje zamrożoną modernizację technologiczną armii i pyta: gdzie zniknęło 2,5 miliarda zł na zakup wojskowych maszyn?

Pod sam koniec kadencji rządu PO-PSL do mediów poszedł jasny przekaz: 50 śmigłowców wielozadaniowych i ok. 30 nowoczesnych śmigłowców szturmowych. Te pierwsze miały być z Francji, bo wybór padł na śmigłowce Caracal. Ale w 2016 minister Antoni Macierewicz przetarg anulował. Gdy jego miejsce zajął Mariusz Błaszczak nadal nic się nie poprawia w tej kwestii.

Reklamy

Ubiegłotygodniowe posiedzenie komisji obrony rozwiewa nadzieję wojskowych pilotów na nowe maszyny. „W stosunku do najbardziej wyeksploatowanych śmigłowców rozpoczęte zostały prace w zakresie określenia możliwości przedłużenia ich docelowej normy eksploatacji, która pozwoli na dalsze użytkowanie tych śmigłowców przez siły zbrojne” – cytuje wiceministra Wojciecha Skurkiewicza „Polityka”.

Oznacza to, że będziemy remontować to, co mamy, czyli 40-letnie Mi-8 i nieco młodsze ich bardziej zaawansowane wersje Mi-8/17.

Program pozyskania helikopterów bojowych został przesunięty. Wojsko ma się tym zająć „po roku 2022″. Do tego czasu mają być wyremontowane wysłużone, pochodzące z lat 80. śmigłowce Mi-24. Sytuacja wygląda najgorzej w przypadku śmigłowców Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej – tam śmigłowców ratunkowych oraz maszyn prowadzących działania stricte wojskowe po prostu brakuje. Tak samo, jak pieniędzy na zakupy, bo jeszcze w styczniu minister finansów, Teresa Czerwińska, przekonywała, że za zakupy zabezpieczono w budżecie 7,2 mld zł. Na ubiegłotygodniowej komisji obrony, min. Skurkiewicz podał kwotę 4,7 mld. Gdzie zniknęło 2,5 mld? Nie wiadomo.

Źródło: Polityka