PiS stracił kontakt ze społeczeństwem. Zakaz wstępu na spotkania z politykami

PiS rusza w teren. Ponieważ na spotkania z wyborcami przychodzą nie tylko sympatycy PiS, ale i przeciwnicy, jak informują Fakty TVN, podobno ważni politycy PiS rozważają zakończenie organizowania otwartych spotkań z wyborcami.

Z Sali BHP Stoczni Gdańskiej premier Mateusz Morawiecki w obstawie ochroniarzy wyszedł ze spotkania z wyborcami. Padały tam okrzyki „Lech Wałęsa”, „Misiewicze, Misiewicze”, a ludzie machali konstytucjami.

Reklamy

„Zorganizowane bojówki” Chcą uniemożliwić naszą rozmowę z Polakami – powiedział szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin, komentując protest na spotkaniu premiera Mateusza Morawieckiego z wyborcami w Gdańsku.

„Po raz pierwszy w historii, Prawu i Sprawiedliwości wymknęło się to spod kontroli i spotykają się z ludźmi, którzy niekoniecznie są im przychylni” – oceniła Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO.

Ale Marcin Horała z PiS twierdzi, że „tu nie chodziło o żadne pytania, tylko o to, by krzykiem i transparentami to spotkanie zakłócić. No cóż, w demokracji takie rzeczy się zdarzają, choć oczywiście nie powinny się zdarzać.”

„Są nauczeni tego, że przychodzą członkowie partii lub bliscy sympatycy, bardzo zaangażowani, i oni mówią, a tamci klaszczą” – ocenił poseł PO Sławomir Nitras. PiS na razie nie odwołał żadnego z zaplanowanych spotkań w terenie. Z nieoficjalnych informacji „Faktów” wynika jednak, że grupa ważnych polityków PiS-u rozważa scenariusz, by otwarte spotkania zamienić w zamknięte i w pełni kontrolowane spotkania z działaczami.

Źródło: TVN24