Brutalne zderzenie Błaszczaka z rzeczywistością w Nisku. Ludzie przeciw władzy

Spotkanie ministra MON Mariusza Błaszczaka z mieszkańcami Niska nie przebiegało tak, jak sobie tego wymarzył. Wzięli w nim udział m.in. członkowie grupy Rebelianty Podkarpackie. jak donosi Gazeta Wyborcza nie spodobały się im wymijające odpowiedzi ministra i… wyjęli transparenty, a na sali rozległy się krzyki. Minister zakończył spotkanie 15 minut przed czasem.

W Nisku na otwarte spotkanie z mieszkańcami przyszło około 50 osób. Między innymi członkowie grupy Rebelianty Podkarpackie. Było ich sześciu i zadawali najwięcej pytań.

Reklamy

„Jak wygląda dbałość MON na przykład o marynarkę wojenną? Taki sam budżet – po 550 milionów zł jest przeznaczony na 2018 rok na marynarkę i na WOT. Gdzie jest skala?” – pytała Anna Grad-Mizgała z grupy Rebelianty Podkarpackie przypominając, że marynarka pływa na łajbach, które mają po 50 i więcej lat.

Minister odpowiedział wymijająco, że „to bardzo ważny rodzaj sił zbrojnych, ale nie najważniejszy dla Polski. Cudotwórcami nie jesteśmy, od razu wszystkiego nie naprawimy. Ale jeśli będziecie nas wspierać, dacie nam mandat do tego, byśmy dalej rządzili Polską, to marynarkę wojenną też odbudujemy.”

Potem spytano o protest niepełnosprawnych w Sejmie. „Co rząd zrobi z tymi ludźmi, bo oni jak widać nie wybierają się do domów?” – spytała kolejna członkini Rebeliantów Podkarpackich. Minister odpowiedział na to, że to protestujący „nie chcą kompromisu, nie my. Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie szybko przeprowadzić zmiany, ale oni nie chcą. Mówią tylko o żywej gotówce”

Pod koniec spotkania członkowie Rebeliantów wyciągnęli transparenty z napisami „Wystarczy nie kraść, 500 zł się należy niepełnosprawnym”. Rozległy się krzyki. – Nie dajmy się sprowokować – uspokajał minister MON. Spotkanie zakończył 15 minut przed czasem.

Anna Grad Mizgała tłumaczy, że grupa nie chciała atakować ministra tylko „wciągnąć w dyskusję, ale nie odpowiadał na nasze pytania, zbywał nas. Stąd taka nasza reakcja”.

Grupa Rebelianty Podkarpackie zrzesza około 40 osób z całego województwa. To osoby, które oddzieliły się od KOD i działają na własną rękę w pięciu miastach: Rzeszowie, Przemyślu, Mielcu, Stalowej Woli i Jarosławiu.

Źródło: Gazeta Wyborcza