Olbrzymia afera Getback pogrąży PiS? Na jaw wychodzą nowe szczegóły

Upadająca spółka windykacyjna wkupywała się w łaski obecnej władzy i poprzez lobbystów starała się blokować ustawę o przedawnieniu długów – informuje Gazeta Wyborcza podając nowe szczegóły współpracy GetBack z prawicą.

9 stycznia 2018 r. Igor Janke dedykuje Konradowi Kąkolewskiemu swoją książkę. Publicysta, PR-owiec i szef przychylnego obecnej władzy Instytutu Wolności pisze w niej:  „Konradowi, na dalszą wspólną walkę biznesową.” W tym czasie rząd pracował nad projektem nowelizacji kodeksu cywilnego. Dla firm zajmujących się windykowaniem długów projekt był zabójczy – skracał okres przedawniania się długów konsumenckich z 10 do sześciu, a nawet do trzech lat. Przewidywał też, że przy pozwach o zapłatę sąd z urzędu zbada, czy długi są przedawnione.

Reklamy

GetBack, jak pisze Wyborcza, zarządzał w tym czasie większością rynku (85 proc.) przeterminowanych długów w Polsce. Ich pakiety spółka kupowała od banków prywatnych i państwowych. Potem te same banki i domy maklerskie sprzedawały obligacje GetBacku. Kupiło je ponad 9 tys. osób. Zapłacili 2,2 mld zł.

Wejście w życie nowelizacji kodeksu cywilnego pozbawiłoby wartości – dosłownie z dnia na dzień – dużą część pakietów długów, które GetBack kupił, by potem je odzyskiwać. Zachwiałoby też kursem jego akcji oraz rynkiem obligacji. Dlatego spółka rozpoczęła walkę o utrącenie zmian.

Oficjalnie GetBack był klientem firmy Bridge, w której jednym z głównych wspólników jest Janke. „Jesteśmy firmą zajmującą się strategicznym doradztwem komunikacyjnym. Działamy tam, gdzie inni zawodzą” – czytamy na stronie Bridge. Wśród klientów Bridge wymienia wiele spółek skarbu państwa z Orlenem, PZU, KGHM, Giełdą Papierów Wartościowych na czele. Wersję „GetBack to zwykły klient” Janke głosi dzisiaj, gdy wokół firmy zrobiło się nieprzyjemnie, a jej obligacje i akcje dramatycznie tracą na wartości.

Jednak wg Wyborczej pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości potwierdzili, że Janke gościł tam „wczesną wiosną lub późną zimą” i próbował rozmawiać na temat ustawy o przedawnieniu długów z jednym z ważnych urzędników resortu. Przekonywał, że będzie ona szkodliwa dla rynku windykacyjnego – czyli m.in. dla GetBacku.

Niczego nie uzyskał. O tej próbie lobbowania powiadomiony został minister Zbigniew Ziobro. Cytowana relacja jest autoryzowana, choć nasi rozmówcy proszą o anonimowość.

Janke zdecydowanie zaprzecza: „Nigdy nie rozmawiałem z nikim w Ministerstwie Sprawiedliwości na temat tej ani innej ustawy. W ciągu ostatnich kilku lat nie miałem żadnej wizyty w Ministerstwie Sprawiedliwości” – zapewnia w e-mailu. I dodaje: „Na początku 2018 r. w prywatnej rozmowie telefonicznej z osobą, która jest zewnętrznym doradcą ds. PR współpracującym z MS, przekazałem swoją wiedzę i opinię na temat projektu ustawy”.

Walkę o utrącenie nowelizacji firmy windykacyjne przegrały. Ustawa przeszła przez parlament i 28 maja podpisał ją prezydent. Zacznie obowiązywać z końcem czerwca.

Półtora roku temu Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło prace nad tą zmianą. Na rynku windykacyjnym zapanowała panika. Nie tylko GetBack skupował przedawnione wierzytelności. „Wierzyciele masowi”, bo tak też nazywa się spółki windykacyjne, rozpoczęli lobbowanie, by przepisy nie weszły w życie.

Jednak historia z domniemaną wizytą w ministerstwie (skąd wyszedł projekt szkodliwej dla GetBacku ustawy) to kolejny element wskazujący na szczególne zaangażowanie spółki Bridge i jej szefa na rzecz GetBacku. Bliskie relacje z władzą, nazwa spółki w kontekście ważnych nazwisk, dobre opinie w mediach, wysoka ocena Giełdy – wszystko to tworzyło wrażenie, że GetBack jest firmą poważną, godną zaufania.

Po wybuchu afery z jej niewypłacalnością okazało się, że Komisja Nadzoru Finansowego nie ostrzegła klientów. Nic też nie zrobiła ABW. Opozycja chce, by Sejm powołał komisję śledczą ds. GetBacku. PiS oświadczył, że tego nie poprze.

Źródło: Gazeta Wyborcza