Czy dziadek posła Tarczyńskiego pomagał łapać Żydów? Akta IPN ujawnione

Tarczyński chwaląc się swoim wyklętym dziadkiem zapomniał wspomnieć o tym, że w jego teczce w IPN znajdują się też inne dokumenty. Dziennikarze Wirtualnej Polski do nich zajrzeli.

Dominik Tarczyński opublikował kilka screenów z dokumentów IPN, dotyczących jego dziadka Józefa Albińskiego. Chciał udowodnić, że jego przodek był Żołnierzem Wyklętym. Z akt zgromadzonych w IPN wynika, że internauci nie mieli racji, podważając przeszłość Józefa Albińskiego, ale i Dominik Tarczyński podał do publicznej informacji tylko te fragmenty dokumentów, które były dla jego przodka pozytywne.

Reklamy

Dziennikarze Wirtualnej Polski na teczkę dziadka Tarczyńskiego czekali kilkanaście tygodni. Teczka Józefa Albińskiego liczy ponad sto stron. Można się z niej dowiedzieć, że 26 listopada 1968 r. oficer SB Franciszek Drożdż napisał do pierwszego zastępcy komendanta powiatowego MO ds. Służby Bezpieczeństwa w Bełżycach w sprawie założenia sprawy operacyjnej na Józefa Albińskiego. Sprawa zostaje założona miesiąc później i ma  kryptonim „Wyczekujący”. Józef Albiński urodził się 02.03.1918 r. w Bełżycach, ma wykształcenie: niepełne podstawowe – 5 klas, a z zawodu jest szewcem.

Powód wszczęcia sprawy: „Jako były członek organizacji AK, WiN ze względu na swoją aktualną postawę polityczno-społeczną w określonych sytuacjach w swoich wypowiedziach i prowadzonych dyskusjach podważa posunięcia Partii i Rządu PRL tak w polityce wewnętrznej jak i zewnętrznej, siejąc wśród społeczeństwa powiatu ferment, zaniepokojenie, obawy rokując zmiany polityczno-społeczne w Polsce, wykazuje niezadowolenie, wrogość do obecnej rzeczywistości”.

We wniosku o rozpracowanie Albińskiego znalazła się m.in. informacja, że „był członkiem organizacji nacjonalistycznej SN noszącą nazwę 'Narodowiec’. Brał udział z ramienia tej organizacji w atakowaniu Żydów”.

Z akt wynika, że „Albiński w okresie okupacji hitlerowskiej wg. t.w. ps. „Kozik” współpracował z Niemcami i należał do nielegalnej organizacji NSZ. (…) Z uzyskanych informacji wynika, że przyjaźń Bielaka Henryka datuje się od okresu okupacji, gdy wspomniany uciekł z tzw. „Junaków” i ukrywał się. Do jego ojca Franciszka Bielaka zam. w Krężnicy Okrągłej w okresie okupacji przyjechał Albiński Józef z Niemcami w celu poszukiwania syna Henryka. W sklepie spożywczym prowadzonym w okresie okupacji przez Bielaka Franciszka był ukryty pod ladą Henryk, Albiński Józef odnalazł go i kazał mu uciekać. Te słowa mówił dosłownie Henryk Bielak w rozmowie z t.w. „Kozik”. Przy tym dodał, że Albiński w okresie okupacji nie był szkodliwym, ma mu dużo do zawdzięczenia, wielkie słowa uznania za ocalenie w czasie rewizji przez Niemców, gdyż uratował go przed wywozem do obozu i dalszymi prześladowaniami ze strony okupanta za dokonaną ucieczkę”.

Jest też inna notatka, z której wynika, że  „W okresie okupacji Albiński współpracował z Niemcami, należał do organizacji, która współpracowała i pomagała hitlerowcom w ustalaniu, wyszukiwaniu ukrywających się Żydów przed ich zagładą i egzekucją. M.in. widziano go często z policją niemiecką na terenie Bełżyc. Takich jak Albiński w okresie okupacji w Bełżycach było więcej, którzy pomagali, wydawali i donosili hitlerowcom”.

Z innej notatki wynika, że „Albiński (…) to członek NSZ, był człowiekiem takim, że w czasie okupacji chodził i zbierał kontrybucję od ludzi więcej zamożnych, które to miały być przeznaczone na cele walki z komunizmem w znaczeniu, że to Niemcy robili, a w zasadzie pieniądze te znajdowały się w kieszeni Albińskiego, jak również i pieniądze zdobyte po zabiciu Żydów”.

Informacja o tym, że Józef Albiński mógł być zamieszany w zabicie kilku Żydów, pojawia się w relacjach kilku osób. Nie są one jednak poparte żadnymi dowodami i opierają się jedynie na zasłyszanych historiach i domniemaniach.

Więcej: Wirtualna Polska