PiS sięga do kieszeni wszystkich kierowców

Nadchodzą kolejne podatki, które w połączeniu z cenami paliw, skutecznie opróżnią portfele posiadaczy samochodów – informuje Super Express.

tabloid wymienia opłaty, które już ponosimy i podaje nowe. Z tych, które już stały się faktem, jest opłata emisyjna, która w życie wejdzie w 2019 roku za sprawą podpisu prezydenta Andrzeja Dudy. Wówczas do każdego 1000 litrów paliwa dołożymy 80 złotych, czyli 8 groszy do litra.

Reklamy

Przegłosowana w sejmie nowelizacja ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym pozwala samorządom na zwiększanie opłat parkingowych. Jeżeli miasta powyżej 100 tys. mieszkańców się na to zdecydują za godzinę parkowania w strefie śródmiejskiej będziemy płacić nawet 10 złotych (0,45 proc. płacy minimalnej).

W strefie czystego transportu godzina będzie dodatkowo płatna 2,50 złotych. Oznacza to, że godzina parkowania w śródmieściu, które objęte byłoby strefą „eko”, wyniesie aż 12,50 złotych. A to oznacza, że ktoś, kto pracuje w pełnym wymiarze godzin i musi dojeżdżać do pracy samochodem zapłaci 100 złotych dziennie czyli 2100 miesięcznie! To więcej, niż minimalne zarobki Polaków!

Niemal pewna jest też tzw. opłata jakościowa. Ma być ona doliczana do corocznych, obowiązkowych przeglądów. Sam koszt badania technicznego ma nie ulec zmianie, zaś opłata wyniesie „tylko” 4 złote. Tu jednak warto wspomnieć o karach – Za 45 dni spóźnienia przeglądu technicznego kierowcy zapłacą o 60 proc. więcej niż normalnie, a więc ok. 160 złotych.

Większe kary maja dotyczyć też braku opłaty za parkowanie i za wjazd do strefy czystego transportu. Ta pierwsza wynieść może 10 proc. płacy minimalnej, czyli 222 złote. W przypadku brak opłaty za wjazd do strefy „eko” możemy zapłacić nawet 500 złotych.

Źródło: Super Express