Skandal z muzeum Rydzyka. Absurdalna wycena Ministerstwa Kuktury

Fundacja o. Tadeusza Rydzyka Lux Veritatis jako wkład do powstającego Muzeum „Pamięć i Tożsamość” przekaże m.in. amatorskie nagrania wywiadów o ratowaniu Żydów w czasie II WŚ informuje „Gazeta Wyborcza”, która dotarła do umowy pomiędzy ministerstwem kultury a fundacją o. Rydzyka. Rzeczoznawca ponad 725 godzin nagrań wycenił na 43,5 mln złotych. Kwotę krytykują eksperci.

W Toruniu w 2020 roku powstać ma Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II. W umowie jako założyciel widnieje o. Tadeusz Rydzyk. Ministerstwo Kultury na ten cel przekaże 70 mln złotych. Instytucja ma uczyć patriotyzmu, a także przekazywać informacje o Polakach i Żydach w czasie II wojny światowej. Dyrektora muzeum resort kultury będzie mógł zmienić tylko w uzgodnieniu z fundacją Lux Veritatis.

Reklamy

Specjalista od wyceny dzieł sztuki Adam Konopacki zbiory wniesione przez Lux Veritatis do muzeum wycenił na 88 mln złotych, który jako najcenniejsze eksponaty ocenił współczesne nagrania wideo zawierające „zgłoszenia o osobach zaangażowanych w ratowanie ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej”. Wszystkie zostały przeprowadzone w latach 2014-2018. Minutę takich nagrań oszacował na tysiąc złotych, a jest ich łącznie 725 godzin 5 minut i 36 sekund. Łącznie daje to kwotę 43 mln 506 tys. złotych.

W uzasadnieniu Konopacki stwierdził, że „czas, nakład pracy, koszty związane z powyższymi czynnościami są ogromne i obecnie niepoliczalne”. W zbiorze, który fundacja ojca Rydzyka przekaże do nowego muzeum znajdują się także nagrania audio o łącznej długości prawie 1 tys. 323 godzin. W tym przypadku minutę wyceniono na 300 zł, co łącznie daje kwotę 23,8 mln złotych.

„Gazeta Wyborcza” porównuje, że dokument telewizyjny może kosztować od 80 tys. zł w górę, filmowy średnio 500 tys., a roczny budżet Polskiej Akademii Nauk wynosi ok. 80 mln złotych. Tymczasem łączny koszt nagrań, które przekaże o. Rydzyk zdaniem rzeczoznawcy to 67,3 mln złotych.

Eksperci odnieśli się do tego krytycznie. dr Mikołaj Iwański ekonomista z Akademii Sztuki w Szczecinie powiedział, że porównanie materiału wyjściowego „ze zmontowanym, opracowanym, gotowym do emisji efektem pracy sztabu ludzi ma taki sam sens jak porównywanie z budżetem minuty filmu fabularnego” i dodał, że tego typu materiał powinno się wyceniać od jednej rozmowy. Jego zdaniem stawka 500 zł brutto za jeden przeprowadzony wywiad byłaby uczciwą kwotą.

Więcej: Gazeta Wyborcza