Upada lotnisko w Radomiu. Tak się kończą pomysły nieudaczników z PiS

Mieszkacie w Radomiu i dziwicie się sytuacją budżetu miasta? Jedną z przyczyn jest nieudana inwestycja, o którą zabiegał Andrzej Kosztowniak, kiedyś prezydent miasta a obecnie poseł z PiS. Gigantyczne koszty utrzymania i zerowe zainteresowanie linii lotniczych oraz klientów spowodowały, że lotnisko nie mogło się utrzymać. Właśnie złożono wniosek o upadłość. Jednak to nie koniec pisowskiej tragifarsy wokół tego miejsca. Na skutek zabiegów między innymi Kosztowniaka, upadłe lotnisko przejmie państwowa spółka, PPL. Oznacza to, że za państwowe, czyli nasze pieniądze, będzie nadal utrzymywać się ten twór przy życiu. 

Reklamy

To, że lotnisko w Radomiu nie ma żadnego sensu ekonomicznego i jest wyłącznie politycznym tworem PiS, obliczonym na użytek kampanii wyborczej, wiadomo było od dawna. Położenie Radomia blisko Warszawy, liczba mieszkańców oraz kompletny brak potrzeb w zakresie logistyki, dawały temu miejscu zerowe szanse na rozwój. Jednak prominentny działacz PiS, Andrzej Kosztowniak, uparł się by brnąć w projekt, który nie miał szansy się udać. Lotnisko w końcu zbankrutowało, bo samoloty odlatywały po prostu puste.

Teraz Kosztowniak zaangażował się w sprawę przejęcia Radomia przez PPL. Utrzymanie lotniska to kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, niezależnie od tego czy coś na nim ląduje czy nie. A linie lotnicze nie chcą tam latać, co dobitnie wyraził Rynair, kpiąc z LOTu, że jak Radom jest tak dobrym lotniskiem, to niech sobie stamtąd latają.

W całej sprawie cierpią ludzie, korzystający z Modlina. Rozbudowa tego portu została bowiem – w naszej ocenie złośliwie – zablokowana przez PPL, mówi jedna z osób pracujących w Modlinie. Duport z Okęciem mógł zafunkcjonować już dwa lata temu, ale PiS nie chce, by jakikolwiek sukces można było przypisać Adamowi Struzikowi, skutecznemu marszałkowi Mazowsza. Wszystko rozbija się o to, że Struzik to PSL. Z powodu politycznego sporu PiS pasażerowie nie mogą się więc doczekać na rozbudowę portu w Modlinie.

Andrzej Kosztowniak nie ustaje w wysiłkach, by latać z Radomia. Tymczasem to lotnisko nie jest w stanie utrzymać żadnego przewoźnika. Internauci kpią, że bilety z Radomia będą stanowić wartość kolekcjonerską, bo podobno ktoś kiedyś widział pasażerów, lecących do Pragi. Dwóch.

 Lepiej nie mówić wcale, niż mówić źle – doradzał krytykom utworzenia lotniska w Radomiu w 2014 roku Andrzej Kosztowniak, ówczesny prezydent miasta z PiS,  pomysłodawca budowy lotniska. – To największy projekt od czasu doprowadzenia do Radomia kolei – zachwalał prezydent. – Czas, by zrealizować w Radomiu pewien sen. 

Szkoda, że ten sen jest tak kosztowny. Beztroska PiS w wywalaniu naszych pieniędzy w błoto jest przerażająca. Bo jak słusznie mówiła Margaret Thatcher „Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy.”

Zdjęcie ilustracyjne nie przedstawia lotniska w Radomiu