Kompromitacja Przyłębskiej. Chce zmienić język dyskursu a jej podwładny pokazuje swoje chamstwo

Hipokryzję i zakłamanie przedstawicieli władzy obserwujemy codziennie. Julia Przyłębska, oddelegowana przez PiS na odcinek i pełniąca swą rolę w Trybunale Konstytucyjnym, wypowiedziała się ostatnio w sprawie poziomu języka w debacie publicznej. I pewnie nikt by na nią nie zwrócił większej uwagi, gdyby nie fakt, że teksty pobratymcy i zastępcy Przyłębskiej z TK charakteryzują się typowym dla pisowskiego środowiska chamstwem i prymitywizmem.

Zwrócił na to uwagę Jacek Nizinkiewicz:

Reklamy

A oto próbka wykwitów umysłu p. Muszyńskiego:

„Najlepszy ubaw dzisiaj – Siemoniak wzywa Macierewicza do debaty. Jest takie słowo polskie pasujące na odpowiedź s…j. W całości – zjeżdżaj”. Zdanie to doskonale obrazuje jak naprawdę wygląda mentalność tego człowieka.

Ubogie słownictwo, prymitywne konstrukcje myślowe, wierne realizowanie poleceń partii – to idealny materiał na funkcjonariusza biernego, miernego ale wiernego. W tym kontekście wypowiedź Przyłębskiej jest zwyczajną kompromitacją. W końcu, jak mówi Pismo Święte, „Zanim sąd wydasz, zbadaj siebie samego”. Biskupi powinni przypomnieć środowisku partii rządzącej podstawy wiary.

Agent?

Warto przypomnieć to co ujawnili dziennikarze. W biografii Muszyńskiego znajdują się luki, którymi w listopadzie zajęła się Gazeta Wyborcza. W kilku niezależnych źródeł potwierdzono informacje, że Muszyński współpracował z wywiadem. Środowisko PiS widać kocha agentów, bo według śledztwa dziennikarskiego mąż Przyłebskiej, Andrzej Przyłębski donosił Służbie Bezpieczeństwa na kolegów, co wynika z dokumentów IPN. Potwierdził to związany z władzą dziennikarz, Cezary Gmyz. Ujawnił, że Przyłębski to TW „Wolfgang”.