Kolejne uderzenie w samozatrudnionych i małe polskie firmy. Podwyżka podatków przez zmiany w rozliczaniu aut

Miliony samozatrudnionych i małych polskich firm mają kolejny powód do niepokoju. Po raz kolejny rząd sięga po ich pieniądze. Nowa forma ściągania pieniędzy z sektora firm to zmiana w sposobie rozliczania samochodów, które wykorzystywane są działalności gospodarczej. Z absurdalnych powodów wprowadza się ograniczenie zaliczania kosztów używania tych aut do działalności. Zamiast 100% odliczenia będzie… 50%.

To nie tylko ukryty sposób na podnoszenie podatków ale również uderzenie w branżę samochodową, w szczególności producentów i sprzedawców nowych aut. Zamiast wymieniać flotę samochodową i wprowadzać nowe, ekologiczne pojazdy na rynek, Polacy znowu zostaną zmuszeni do importu używanych, tanich samochodów, które bynajmniej przyjazne środowisku nie są. I są mniej bezpiecznie. Ale urzędników to nie obchodzi.

Reklamy

Zmiana powinna być nazywana wprost – nowym podatkiem. Bo w rzeczywistości spowoduje dwie reakcje – po pierwsze wzrost wpływów do budżetu, z tytułu obniżenia odliczeń, a jednocześnie spadek sprzedaży nowych aut. Rząd PiS najwyraźniej nie rozumie, że gospodarka to system naczyń połączonych. Odebranie pieniędzy firmom w postaci podatku to także mniej miejsc pracy i mniej inwestycji.

Żenujące jest to żerowanie na polskich małych firmach i samozatrudnionych. Polski system podatkowy jest kompletnie niestabilny i nie daje możliwości prowadzenia normalnego, przewidywalnego biznesu. Kto bowiem zagwarantuje małym firmom, że jutro nie będzie w ogóle likwidacji odliczenia samochodu od kosztów? Wielkie korporacje sobie poradzą – bo z nimi państwo nie zadrze. Małego podatnika łupić łatwo.

Politycy powinni zrozumieć, że samochód to nie jest towar luksusowy. To rzecz potrzebna do prowadzenia firmy. Potrzebna i użyteczna. I skończcie w końcu wprowadzać nowe podatki. Bo ludzie mają już tego dość!