Konwencja głodnych kawałków. Prawdziwy obraz kampanii samorządowej PiS

Pszczoły z całej Europy zleciały się na konwencję PiS, głosi stare porzekadło. Poczuły lipę. Zbliżający się start kampanii partii rządzącej przypomina wystrzał starego kapiszona, naładowanego przeterminowanymi pomysłami o zapachu zgniłych jajek. Bo coś tu jest nie tak. Pinokio Morawiecki, zdalnie sterowany przez Kaczyńskiego nie mają nic Polsce do zaoferowania poza kolejnymi seansami nienawiści, podziałów i odgrzewanych kotletów o godności.

PiS to ideologiczna partia wodzowska, w której wiele osób boleśnie się przekonało o tym, że własne zdanie jest tam nietolerowane. Wybór tego typu ludzi do samorządu to zaprzeczenie idei samorządności. Ktoś niedawno napisał na Twitterze, że ludzie PiS wpuszczeni w struktury samorządu będą jak arszenik. Zatrują cały system. Bo co tak naprawdę głosi wódz partii rządzącej? Co oferuje ludziom? Co zrobili samorządowcy PiS, które wygrało – procentowo – wybory w 2014 roku? Gdy tylko pojawiła się okazja, uciekli do spółek skarbu państwa. Dlaczego? Okazało się, że praca w samorządzie to nie są zaszczyty i ordery ale ciężka codzienna praca na rzecz mieszkańców. Trzeba rozwiązywać problemy i podejmować trudne decyzje. A partii chodzi o władzę a nie pracę.

Reklamy

Boleśnie przekonała się o tym Warszawa za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Niewiele osób pamięta, że prezydent Kaczyński sparaliżował tak naprawdę na dwa lata wszystkie duże procesy inwestycyjne. Ratusz zamarł. Budowa metra stanęła. Załatwienie czegokolwiek w urzędzie graniczyło z cudem – z punktu widzenia przedsiębiorcy. Kaczyński, pochodzący z inteligencji, nie rozumiał samorządu, nie rozumiał dlaczego się robi inwestycje. Jego brat też tego nie rozumie. On chce niszczyć i walczyć z nieistniejącym układem w sytuacji, w której ten układ stworzyła jego partia także w Warszawie. Sprawy majątków spółek PiS będą przedmiotem badania niejednego śledztwa czy komisji śledczej. Ale o tym w kampanii samorządowej się nie dowiecie.

Konwencja PiS będzie powieleniem starych pomysłów i utartych schematów. W blasku posmarowanych wazeliną kamer TVP, przy polskich flagach, usłyszymy te same frazesy. O tym, że Polska wstała z kolan, że są dobre pomysły, że dobra zmiana i reformujemy Polskę.  Tłumacząc na język polski, PiS chce zawłaszczyć władzę by obsadzić kolejne stanowiska, zrobić kolejne spółki, zająć kolejne stołki i wprowadzić chaos do naszego życia. Powiększyć podziały. Zamiast nowych świetlic będą nowe pomniki, zamiast szkół muzea a karmić najuboższych będą głodne kawałki. Bo na tyle tą władzę stać.

Naród nie potrzebuje epatowania historią i opowieściami o przeszłości. Naród potrzebuje przyszłości dla swoich dzieci i wnuków. Naród oczekuje, że stworzy nam się warunki do godnej pracy, płacy i że tutaj będziemy chcieli żyć. Naród chce dobrze zarabiać∂ i móc inwestować w swoją przyszłość. Naród oczekuje dobrej edukacji. I rozwoju.

Ale partia zniszczenia i pogardy dla innych poglądów nam tego nie da. Dlatego cała ta konwencja PiS już dzisiaj brzydko pachnie. Kłamstwem, nienawiścią, podziałami, totalitaryzmem. Zatkanie nosa nie wystarczy. Trzeba jeszcze iść na wybory i odpowiednio zagłosować!