Wstrząsający list matki ośmioklasistki. Straszne skutki reformy szkolnictwa

Koalicja NIE dla chaosu w szkole opublikowała list matki ośmioklasistki. Treść pisma przeraża. Skutki reformy szkolnictwa są bowiem katastrofalne dla psychiki młodych ludzi. Autorka nie podała swoich personaliów nie chcąc narażać na nieprzyjemności szkoły córki.

„Frustracja narasta we mnie od roku, a teraz przelała się czara goryczy – napisała autorka listu informując, że od samego początku była przeciwna reformie i zrobiła co mogła by się jej przeciwstawić. „Gdy nic się nie udało uzyskać powiedziałam sobie: trudno – jakoś damy radę, może nie będzie tak źle. Niestety, to co spotyka córkę i jej kolegów przerosło moje wyobrażenia” – czytamy w liście. Autorka przyznała, że oglądanie zadowolonej minister w zderzeniu z tym, co ona, jako matka widzi w rzeczywistości sprawiło, że poczuła, „jakby ktoś kpił ze mnie w wyjątkowo okrutny sposób.” Po czym opisała to, co spotyka w szkole jej córkę, która jest umysłem ścisłym i nie radzi sobie z pisaniem wypracowań. „W szóstej klasie nie ćwiczyli pisania wypracowań, bo nie było końcowego sprawdzianu. W zeszłym roku polonistka długo chorowała i dopiero pod sam koniec roku udało się zorganizować zastępstwo. Powstały zaległości, które trzeba będzie nadrobić.”

Reklamy

Matka z córką przyjrzały się zasadom rekrutacji do szkoły średniej. „Wśród informacji zawartych w infografikach jedna obudziła moją czujność. Kurator do końca lutego 2019 ma opublikować listę konkursów, w których za wysoki wynik można otrzymać dodatkowe punkty liczące się w postępowaniu rekrutacyjnym. Tak samo było dwa lata temu, gdy do liceum aplikował średni syn. Do głowy mi nie przyszło, że to absurdalne rozwiązanie nadal obowiązuje! Już dwa lata temu późny termin publikacji tej listy budził ogromne kontrowersje. Utrzymanie w mocy takiego terminu w wyjątkowo trudnej rekrutacji 2019 roku świadczy o zupełnym braku wyobraźni. Urzędnicy zdają się mówić: „Kochane dzieci zbierajcie dyplomy do teczki, a w lutym dowiecie się, czy trafiłyście w gust kuratora.” Tymczasem stawka jest wysoka. 18 punktów za osiągnięcia to blisko 10% całej puli. To będą punkty, które w lepszych szkołach zadecydują o podziale miejsc. Mam w pamięci ogromny bałagan, który towarzyszył przyznawaniu tych punktów w czerwcu 2017 – sprowadzało się to do tego, że poszczególne szkoły musiały interpretować co w którym konkursie jest wysokim miejscem i werdykty te często nie były ze sobą zgodne. Jeśli to wszystko ma tak wyglądać w krytycznym roku 2019, to włosy stają na głowie.” – pisze autorka listu zwracając uwagę, że jej zdaniem „narracja ministerialnej zakładki i całej akcji propagandowej ma poprowadzić czytelnika ku krzepiącym wnioskom. Nie ma się czym martwić. Podział miejsc w szkołach pomiędzy absolwentów gimnazjów i ósmych klas będzie sprawiedliwy (za to odpowiadają dyrektorzy), a miejsc wystarczy dla wszystkich (za co ręczą samorządy). Już tak bywało, że uczniów w szkołach średnich uczyło się więcej, niż uczy się w chwili obecnej.” Jednak jej „punkt wiedzenia różni się jednak od ministerialnego. (…) Ja oczekuję, że moje najmłodsze dziecko nie będzie miało rażąco gorszych szans na dobrą edukację niż starsi bracia. A już je ma. Zeszłoroczna siódma klasa to była nerwowa szarpanina, w porównaniu z luksusowymi warunkami jakie starszym synom stwarzały ich gimnazja. (…) Wobec zbliżającej się podwójnej rekrutacji chcę wiedzieć, czy prawa mojego dziecka do dobrego kształcenia będą respektowane na kolejnym etapie. (…) jeśli dla rocznika mojej córki w tej przykładowej szkole zostaną otwarte trzy klasy, a zamiast pięciu, które miał do wyboru jej brat, to ich sytuacja na progu liceum nie będzie taka sama. (…) boli mnie, że eksperyment na mojej córce nie ograniczy się do klas VII i VIII szkoły podstawowej, ale będzie trwał aż do jej matury. To jest sześć długich lat, najważniejszych dla jej edukacji. Tych lat nikt jej nie zwróci.” – pisze matka, której list w całości można przeczytać na stronie Koalicji Nie dla chaosu w szkole.

Źródło: Nie dla chaosu w szkole.