Pol miliona odprawy. Hojność władzy dla swoich nie zna granic

Były wiceszef BOR Jacek Lipski rozstając się ze służbą dostał ok. 600 tysięcy złotych. Wypłacono mu ekwiwalent za rezygnację z lokalu służbowego, odprawę, a także roczną pensję. Wszystko z pieniędzy Służby Ochrony Państwa, która zastąpiła BOR – informuje Wirtualna Polska.

Lipski pojawił się w Biurze Ochrony Rządu w grudniu 2015 roku, po wygranych przez PiS wyborach. Przyszedł do Biura wraz z innym zastępcą Tomaszem Kędzierskim, byłym kierowcą Jadwigi Kaczyńskiej. Na czele Biura stał wtedy gen. Andrzej Pawlikowski. Lipski od początku urzędowania odpowiadał za pion logistyki. Zasłynął udziałem w konferencji prasowej po wypadku prezydenckiej limuzyny w 2016 roku, obarczając winą poprzedników – gen. Krzysztofa Klimka i gen. Mariana Janickiego.

Reklamy

Kiedy na początku 2017 roku od kierowania Biurem został odsunięty Pawlikowski jego miejsce zajął Kędzierski. Lipski jako wiceszef dotrwał do października i złożył rezygnację. Wniosek nie obejmował jednak zakończenia służby w BOR, ale „oddelegowanie do Straży Granicznej”, w której pełnił wcześniej już służbę. W trakcie oddelegowania Lipskiego do Straży Granicznej, zlikwidowano Biuro Ochrony Rządu i zastąpiono je nową formacją – Służbą Ochrony Państwa. Lipski wrócił do SOP, by się formalnie pożegnać. To zwolnienie przyniosło mu ogromne gratyfikacje finansowe. „Jackowi Lipskiemu przysługiwał ekwiwalent pieniężny w zamian za rezygnację z lokalu. Otrzymał go na podstawie umowy zawartej w dniu 26.10.2017 r. Dostał także odprawę na podstawie art. 187 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 roku o Służbie Ochrony Państwa” – potwierdziła dziennikarzom WP Sekcja Komunikacji Medialnej SOP. Zgodnie z ustawą o Służbie Ochrony Państwa otrzymał również 12-miesięczne wynagrodzenie. „Skorzystałem z przywilejów, które mi się należały” – powiedział Lipski.

Źródło: Wirtualna Polska