Niespełnione obietnice wyborcze PiS

Pamiętacie jak Jarosław Kaczyński w jednym ze swoich przemówień zapowiadał: „Ja w tej chwili mówię bilion i 400 mld na inwestycje na uruchomienie polskiego kapitału prywatnego i infrastrukturę, na różne dziedziny życia gospodarki, na odnowę gospodarki morskiej, na rozwój różnych regionów”. Przypomnijmy więc więcej pustych obietnic PiS, które okazały się tylko wyborczą kiełbasą, funta kłaków nie wartą.

Mieszkania po 2500 złotych za metr kwadratowy

Reklamy

Jarosław Kaczyński zapowiadał „Potrzeba tanich mieszkań po 2,5, może po 3, ale najlepiej po 2,5 tys. zł za m kw. Takich, które można spłacać przez 20–30 lat, żeby raty były niskie”. Nawet w małych miejscowościach mieszkania są jednak droższe.

Mieszkania dla młodych 

Beata Szydło zapowiadała „Tym, których nie będzie na to stać, ma pomóc państwo, które za darmo przekaże ziemię pod budowę nowych mieszkań, a ich spłacanie będzie rozłożone na lata”. Jak widać nie jest.

Przyjazne państwo 

Uproszczenie podatków i ograniczenie kosztów dla pracowników, pracodawców i administracji – obiecywał PiS w kampanii wyborczej. Niestety jest dokładnie odwrotnie.

Podwyżki wynagrodzeń

Andrzej Duda zapowiadał: „Trzeba zacząć prowadzić działania, które doprowadzą do podwyższenia wynagrodzeń w naszym kraju”. Niech to powie nauczycielom, zarabiającym 1400 złotych.

Podwyższenie dwukrotne dopłat dla rolników

Podwyższenie kwoty unijnych dopłat bezpośrednich dla rolników, najlepiej do poziomu obowiązującego w krajach starej UE. Wygląda jednak na to, że rolnikom dopłaty zostaną zabrane. Witajcie w erze Polexitu

Zerowy VAT na ubranka dziecięce

Nie ma i nie będzie. Bo obietnice wyborcze to tylko… obietnice.

Jak widać PiS jest partią, która swoje obietnice wyborcze traktuje niezbyt poważnie. Warto o tym pamiętać, idąc do głosowania.